Ponad 350 tysięcy złotych – tyle łącznie straciło dwoje mieszkańców Elbląga, którzy zaufali internetowym i telefonicznym naciągaczom. Scenariusz w obu przypadkach był inny, ale finał okazał się identyczny: brak oszczędności, ogromne długi i bezradność. Do elbląskiej komendy policji wpłynęły w ostatnich dniach dwa zgłoszenia, które pokazują, jak bezwzględni i skuteczni potrafią być współcześni oszuści, a ofiary straciły fortunę w niespełna kilka dni lub miesięcy. Policja apeluje o maksymalną czujność.
Scenariusz 1: Fałszywy pracownik banku i „konto techniczne”
Pierwsza z historii dotyczy 39-letniej elblążanki, która odebrała telefon od mężczyzny przedstawiającego się jako pracownik działu bezpieczeństwa jednego z dużych i znanych banków. Oszust zastosował klasyczną technikę manipulacji i wywołał u ofiary silne poczucie zagrożenia, informując ją, iż ktoś rzekomo zaciągnął na jej dane kredyt w wysokości ponad 38 tysięcy złotych. Dodał również, iż w sprawę mogą być zamieszani nieuczciwi pracownicy placówki, a jedynym ratunkiem miała być ścisła kooperacja i wykonywanie poleceń telefonicznego konsultanta. Jak relacjonuje nadkom. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy KMP w Elblągu, kobieta usłyszała, iż musi chronić swoje pieniądze, a rzekomy doradca polecił jej przelanie środków na tak zwane konto techniczne oraz zaciągnięcie dwóch pożyczek bankowych na kwoty 83 000 oraz 100 000 złotych. Przerażona 39-latka uwierzyła w tę historię, wzięła kredyty i wpłaciła gigantyczne sumy na wskazane przez oszusta konta. Cały proceder trwał od 14 do 18 maja i przez te niecałe pięć dni do przestępców trafiło łącznie 208 tysięcy złotych. Dopiero po tym czasie kobieta przewidziała, iż to najprawdopodobniej oszustwo, i zgłosiła się na policję.
Scenariusz 2: Internetowa miłość i „pewne inwestycje”
W tym samym czasie do Komendy Miejskiej Policji w Elblągu wpłynęła informacja na temat mężczyzny, którego historia zaczęła się w sieci. Poznał tam kobietę, która po pewnym czasie zaoferowała mu pomoc w pomnożeniu oszczędności i namówiła do ulokowania gotówki w rzekomo zyskowne aktywa. Przez blisko pół roku mężczyzna, skuszony wizją szybkich zysków, wpłacał pieniądze na wskazane przez internetową znajomą cele, inwestując w ten sposób łącznie 147 tysięcy złotych. Jak nietrudno się domyślić, to również było bezwzględne oszustwo, a gdy „znajoma” zniknęła wraz z gotówką, sprawa trafiła do organów ścigania. Obie te sprawy pokazują, iż słowo „uważajmy” na wszelkiego rodzaju inwestycje i telefoniczne prośby nabiera zupełnie innego znaczenia, ponieważ w grę wchodzą ogromne kwoty pieniędzy.
Policja ostrzega: pracownik banku NIGDY o to nie poprosi!
Elbląscy policjanci przypominają, iż w przypadku odebrania podejrzanego telefonu należy natychmiast zachować zimną krew, ponieważ pracownicy banku nigdy nie każą zakładać żadnych „kont technicznych”, nie nakłaniają do brania kredytów w celu ochrony oszczędności, ani nie proszą o podawanie haseł i przelewanie gotówki na nieznane rachunki. Nie należy również wierzyć w „super-oferty” inwestycyjne od osób poznanych przez internet, które obiecują pewny i szybki zysk bez żadnego ryzyka. o ile usłyszymy w słuchawce, iż nasze pieniądze są zagrożone, najbezpieczniej jest po prostu rozłączyć się, samodzielnie zadzwonić na oficjalną infolinię swojego banku lub udać się do najbliższej placówki, aby zweryfikować te informacje, a sprawami obojga oszukanych elblążan zajmują się teraz śledczy.












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·