Utknięcie w windzie jest stresującym doświadczeniem, choćby jeżeli wiemy, iż pomoc powinna niedługo nadejść. Sytuacja, w której znalazła się wspomniana łodzianka, była jednak wyjątkowa. Kobieta nie miała przy sobie telefonu komórkowego, a w dodatku przycisk alarmowy nie działał. Na szczęście sprawą jej zniknięcia zajęli się policjanci, którzy wykazali się zaangażowaniem i profesjonalizmem.
REKLAMA
Zobacz wideo Kobieta uratowana nad Zalewem Zemborzyckim. Pomogli policjanci
Utknęła w windzie bez telefonu na kilkanaście godzin. Z ratunkiem przybyła policja
Jak informuje łódzka policja, 18 stycznia 2026 roku przed północą na II Komisariat Policji w Łodzi zgłosił się mężczyzna zaniepokojony brakiem kontaktu ze swoją byłą żoną. 47-letnia kobieta wyszła z domu do pracy około godziny dziewiątej i od tamtej pory nie wróciła. Nie można też było się z nią skontaktować. Zgłaszający próbował najpierw znaleźć zaginioną na własną rękę, ale w końcu postanowił zwrócić się do służb. Funkcjonariusze w pierwszej kolejności sprawdzili pogotowie i szpitale, ale wykluczyli możliwość, iż kobiecie była udzielana pomoc medyczna. Następnie zweryfikowali ostatnie miejsca logowania jej telefonu. Były nimi okolice ulic Zbąszyńskiej i Grudziądzkiej, gdzie mieści się przychodnia. Budynek znajdował się w pobliżu miejsca pracy zaginionej i zgłaszający sprawdzał go już wcześniej. Mimo to policjanci postanowili się upewnić, czy niczego nie przeoczono. gwałtownie przekonali się, iż była to adekwatna decyzja.
Przez szybę zauważyli, iż w pomieszczeniach rozbrojony jest alarm, a na jednym ze stołów leży telefon komórkowy. Gdy wykonali połączenie, potwierdziło się, iż było to urządzenie zaginionej kobiety. Kiedy dobijali się do drzwi, w pewnym momencie, usłyszeli głos 47-latki, która krzyczała, iż została uwięziona w windzie
- czytamy w relacji policji. Budynek był niestety zamknięty, a funkcjonariuszom nie udało się skontaktować z nikim, kto miałby zapasowe klucze od wejścia. W związku z tym na miejsce wezwano strażaków, którzy pomogli uwolnić kobietę. 47-latka wyjaśniła, iż przycisk alarmowy nie zadziałał, a w dodatku nie miała przy sobie telefonu. Potwierdziła również, iż spędziła w windzie ponad 10 godzin. Na szczęście nie potrzebowała pomocy medycznej. To jednak nie koniec tej historii.
Uratowana kobieta przesłała wiadomość z podziękowaniami. Funkcjonariusz podzieli się miłymi słowami
Gdy kobieta doszła już do siebie, wysłała wiadomość mailową do Komendanta Miejskiego Policji w Łodzi.
Pragnę złożyć na Pana ręce najszczersze podziękowania oraz wyrazy najwyższego uznania dla funkcjonariuszy z II Komisariatu Policji w Łodzi za uratowanie mi życia i zdrowia. [...] Spędziłam tam samotnie 16 godzin, bez możliwości wezwania pomocy, gdyż nie posiadałam przy sobie telefonu. Była to dla mnie sytuacja skrajnie dramatyczna. Chciałabym podkreślić nadzwyczajny profesjonalizm, ogromne zaangażowanie oraz determinację, jakimi wykazali się wszyscy policjanci podejmujący akcję poszukiwawczą i ratunkową
- czytamy w opublikowanych podziękowaniach.
Zobacz też: Zatankował prawie tysiąc litrów paliwa i odjechał bez płacenia. W zatrzymaniu pomogli mieszkańcy
Każde takie miłe słowo motywuje nas do jeszcze skuteczniejszego działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa mieszkańców naszego miasta
- podsumował mł. asp. Maksymilian Jasiak, relacjonujący zdarzenia w oficjalnym komunikacie.
Źródło: policja.gov.pl
Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

1 miesiąc temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·