Pracownicy socjalni, kuratorzy, nauczyciele, policjanci, prokuratorzy, sędziowie - wszyscy na różnych etapach mieli "pod opieką" Kamilka i jego rodzinę. Na jego ciele były ślady przemocy. Ale nikt z nim nie porozmawiał. "Nie było takiej potrzeby" - zezna w sądzie jedna z pracowniczek socjalnych. Od śmierci Kamilka z Częstochowy mijają trzy lata.