Przez blisko dwa lata funkcjonariusze badali sieć powiązań, która umożliwiła masowy napływ cudzoziemców na teren strefy Schengen, wykorzystując luki w polskim systemie administracyjnym. Finał operacji prowadzonej przez Placówkę Straży Granicznej pod nadzorem prokuratury przenosi się teraz na salę rozpraw. Śledczy zgromadzili dowody pozwalające na sformułowanie zarzutów wobec kilkudziesięciu osób zaangażowanych w ten proceder.
- Do Sądu Okręgowego w Łodzi wpłynęły akty oskarżenia w sprawie międzynarodowej, zorganizowanej grupy przestępczej. Przestępcy, wykorzystując sfabrykowane dokumenty, sprowadzali do Polski i innych państw UE nielegalnych imigrantów zza wschodniej granicy. Sprawa jest efektem blisko dwuletniego śledztwa
- informuje Karolina Kowalczyk ze Straży Granicznej.
Skala i mechanizm operacji
W sprawę zaangażowanych było łącznie 98 osób z Polski, Ukrainy, Białorusi i Kazachstanu. Grupa specjalizowała się w fałszowaniu dokumentacji finansowej, szkolnej oraz zaświadczeń o zatrudnieniu w podmiotach, które w rzeczywistości nie prowadziły działalności. Według ustaleń, w ten sposób do UE wjechało ponad trzy tysiące obywateli Ukrainy i Białorusi. Istotnym elementem działalności był również handel dokumentami wydawanymi przez Wojewodę Mazowieckiego, które ułatwiały uzyskanie wiz w konsulatach.
Proces przed łódzkim sądem
Główne postępowanie rozpoczęło się 21 stycznia br. Przed sądem stanęło 11 oskarżonych, natomiast pozostali członkowie grupy odpowiadają z wolnej stopy. Najpoważniejsze zarzuty usłyszał lider organizacji, któremu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Proces ma wyjaśnić pełen zakres operacji, która przez długi czas pozwalała na omijanie kontroli migracyjnej poprzez profesjonalne podrabianie dokumentów urzędowych.

2 godzin temu





English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·