Tychy: Siedział na dachu, teraz siedzi w areszcie i grozi mu choćby 10 lat więzienia

2 godzin temu

Mężczyzna, który siedział na dachu domu przy ul. Narcyzów, i został stamtąd sprowadzony na ziemię przez kontrterrorystów, siedzi teraz w areszcie. Za miotane groźby i zaatakowanie policjantów gazem grozi mu choćby 10 lat więzienia.

W poniedziałek 23 lutego opisywaliśmy niecodzienne zdarzenie, do którego doszło w Tychach w jednym z domów przy ul. Narcyzów: 33-letni mężczyzna mieszkający w tym domu, w nocy wszedł na dach, z którego po ok. 12 godzinach został sprowadzony przez kontrterrorystów.

Młodszy aspirant Marcin Gącik, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tychach poinformował nas 27 lutego, iż 33-latek usłyszał już zarzuty i na wniosek prokuratury został przez sąd tymczasowo aresztowany.

Z kolei prokurator Krystyna Stacha, szefowa Prokuratury Rejonowej w Tychach, poinformowała nas, iż w tym przypadku mamy do czynienia z kumulatywną kwalifikacją czynu. Inaczej mówiąc, zarzut zagrożony wyrokiem od roku do dziesięciu lat więzienia dotyczy agresywnej postawy podejrzanego wobec interweniujących policjantów (art. 223 par. 1, art. 224 par. 1, art. 226 par. 1) – miał ich zaatakować gazem pieprzowym i znieważać. Mężczyzna odpowie przed sądem również za to, iż trzymając w ręku nóż, groził śmiercią swojemu ojcu (art. 190 par. 1 kk).

– 33-latek został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące przez Sąd Rejonowy w Tychach – mówi prokurator Krystyna Stacha. – Prokuratura zasięgnie opinii co do stanu zdrowia psychicznego podejrzanego.

(pp)

Idź do oryginalnego materiału