Tychy: Dziesięć minut dzieliło młodą kobietę od samobójczej śmierci

1 godzina temu

Szybka reakcja Straży Miejskiej w Tychach zapobiegła samobójstwu kobiety. Desperatka chciała rzucić się pod pociąg.

Jak poinformował nas mł. insp. Marcin Paździorek rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Tychach, który brał bezpośredni udział w akcji ratunkowej, 14 czerwca o godz. 17.56 dyżurny SM odebrał anonimowe zgłoszenie o dziwnie zachowującej się kobiecie przy torach w rejonie ul. Stawowej w Tychach.

– Byliśmy tam po ok. 2 minutach – mówi mł. insp. Paździorek. – Z relacji zgłaszającego wynikało, iż może chodzić ewentualną o próbę samobójstwa. Biorąc to pod uwagę, nie podjeżdżaliśmy na wskazane miejsce radiowozem, ale samochód zaparkowaliśmy w pewnym oddaleniu i do kobiety podeszliśmy pieszo. Stała między dwoma liniami kolejowymi – jedna prowadziła w kierunku Orzesza, a druga w kierunku Żwakowa.

Kontakt z kobietą, jak słyszymy, był trudny, mówiła nieskładnie. Jak się okazało, miała ok. 30 lat. Z informacji, które przykazała, wynikało, ze zamierza popełnić samobójstwo rzucając się pod pierwszy przejeżdżający pociąg. Straciła bowiem sens życia. Dlatego wybrała akurat to miejsce – jest odludne i najszybciej można tu natknąć się na pociąg.

– Podczas rozmowy przekonaliśmy desperatkę, by udała się z nami do radiowozu – dodaje mł. insp. Marcin Paździorek. – Około 10 minut później przejechał obok pociąg z Orzesza. Gdy kobieta była już w naszym radiowozie, wezwaliśmy Zespół Ratownictwa Medycznego. Ratownicy medyczni stwierdzili, iż potrzebuje pomocy psychiatrycznej i przewieźli ją na obserwację do szpitala psychiatrycznego w Katowicach. Na miejscu był też wezwany przez pogotowie ratunkowe patrol policji, który chciał sprawdzić stan trzeźwości desperatki, ale odmówiła poddaniu się takiemu badaniu.

(icz)

Idź do oryginalnego materiału