Dwa ubiegłotygodniowe epizody związane z funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości przyciągnęły moją uwagę i sprawiły, iż oczy miałem jeszcze większe niż zwykle – ze zdumienia.
W Polsce kolejny odcinek telenoweli o tym, jak wiceminister sprawiedliwości z czasów Zjednoczonej Prawicy, Marcin Romanowski, oskarżany przez prokuraturę o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która ma odpowiadać za sprzeniewierzenie dziesiątków (co najmniej) milionów z Funduszu Sprawiedliwości, ścigany europejskim nakazem aresztowania, skutecznie unika stanięcia przed polskim sądem. Tym razem, co może wydawać się dość paradoksalne, pomocną dłoń wyciągnął do ściganego… warszawski sąd okręgowy. Wydanie listu żelaznego automatycznie uchyla tymczasowe aresztowanie, co może spowodować też unieważnienie europejskiego nakazu aresztowania. Od chwili uprawomocnienia się orzeczenia Romanowski nie będzie mógł zostać zatrzymany na terytorium Polski.
Autorem tej przepięknej operacji jest konkretny sędzia, tzw. neosędzia Konrad Mielcarek, zawdzięczający karierę „deformom” Zbigniewa Ziobry. Zresztą już po drodze wykazujący działania odwdzięczające się. Żeby było śmieszniej, w innej sprawie sąd apelacyjny podważył skutecznie tzw. niezawisłość sędziego (z racji mianowania przez neo-Krajową Radę Sądownictwa). Tym razem prokuratura (konkretny prokurator) nie uznała za konieczne podważyć prawa do rozstrzygania w tej sprawie.
Prokurator generalny minister sprawiedliwości Waldemar Żurek próbował argumentować, iż prokuratorzy są niezależni itd. Śmiech po sali się niesie. Nie tylko sprawczość prokuratury jest wystawiona na pośmiewisko, ale i ma ta sytuacja wymiar demoralizujący; tzw. odzyskana
Post Tu żelazność, tam niezabijalność pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

2 dni temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·