Drugi dzień długiego weekendu. Ludzie na leżakach, grille, odpoczynek. A dla strażaków? Kolejny wyjazd. 2 maja 2026 roku, godzina 13:43. Alarm w jednostce OSP Zdziechowa zawył na dobre, stawiając tę małą miejscowość na nogi.
Alarm. Pożar trzciny. Miejscowość: Krzyszczewo.
Pięć zastępów. Jeden cel
Dyspozytor nie oszczędzał sił. Na miejsce pojechało pięć jednostek. Z Państwowej Straży Pożarnej w Gnieźnie ruszył samochód bojowy Volvo – nowy nabytek komendy, który trafił do jednostki pod koniec 2025 roku. Pojazd za prawie 1,65 miliona złotych, z napędem 4×4 i zbiornikiem na 5 tysięcy litrów wody . Dokładnie taki sprzęt przydaje się, gdy woda jest daleko.
Z OSP Modliszewo wystartowały dwa wozy: Kamaz oraz Iveco. Ten pierwszy to sprawdzona konstrukcja, obecna przy wielu pożarach w regionie.
Z OSP Zdziechowa – gospodarzy alarmu – wyjechały dwie ciężarówki: Mercedes oraz Man.
Razem: pięć pojazdów, kilkunastu strażaków, jeden cel.
Trzcina. Ogień. Susza
Pożar trzciny to nie jest zwykłe palenie traw. Trzcina rośnie na podmokłych terenach, często w rowach melioracyjnych, na nieużytkach, między polami. Wjazd tam? Niemożliwy. Dojazd? Utrudniony. Strażacy musieli działać w terenie, który sam stawiał opór.
Według wstępnych informacji, ogień objął spory obszar. Paliło się w trudno dostępnym miejscu – między polami, na podmokłym gruncie. Żadna jednostka nie wjeżdża tam z pompą na sto procent. Liczyło się szybkie rozpoznanie, rozwinięcie linii gaśniczych i walka z wiatrem, który na otwartej przestrzeni bywa bezlitosny.
Nie było informacji o zagrożonych budynkach. Na szczęście. Ale pożar trzciny łatwo wymyka się spod kontroli. Wystarczy iskra, podmuch, suchy trzcinowy liść, którym wiatr miota jak płomieniem. Granica między kontrolowanym działaniem a żywiołem bywa cienka.
Pożary trzciny i traw to plaga wiosny i wczesnego lata. W 2026 roku susza dała o sobie znać wcześniej niż zwykle. Wystarczy niedopałek papierosa, iskra z urządzenia rolniczego albo celowe podpalenie. Efekt? Strażacy tracą czas i siły na gaszenie czegoś, czemu często można było zapobiec. Statystyki nie kłamią. Każdego roku w Wielkopolsce dochodzi do setek pożarów nieużytków. Każdy z nich to godziny wyjazdów, ryzyko dla zdrowia i życia, zużycie sprzętu, nerwy. Na szczęście – tym razem nikt nie ucierpiał. Nie ma doniesień o poszkodowanych. Pożar został opanowany. Sprzęt wrócił do garaży. Strażacy ze Zdziechowy, Modliszewa i Gniezna – do domów. Ale na pewno nie na długo. Sezon pożarowy właśnie przyspiesza.

1 godzina temu






English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·