„To najlepszy moment na wprowadzenie tych przepisów”. Wojewoda o zmianach ws. ratowników medycznych

20 godzin temu

Od początku nowego roku za atak na funkcjonariusza – także ratownika medycznego – można otrzymać karę od 3 do 5 lat więzienia. Wyższe są również kary za znieważenie słowne. Przepisy, które weszły w życie w piątek, mają wzmocnić ochronę tych, którzy ryzykują zdrowie i życie, niosąc pomoc innym.

O konieczności zmian w prawie mówił w Poranku RDC wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski.

Mamy szybką publikację wyroków i dane tego sprawcy mogą być ujawnione. Jest też przyspieszenie procesu postępowania – powiedział.

Jak wskazał, na efekty trzeba będzie jednak poczekać, ale zwiększenie kar jest potrzebne.

Ta skala rzeczywiście z roku na rok narasta. To jest najlepszy moment, żeby wprowadzić te przepisy i powstrzymać osoby, które dokonują ataków agresji na ludzi ratujących życie, na ratowników medycznych, ale też na lekarzy, bo takie sytuacje również się zdarzają w przychodniach i w szpitalach – dodał wojewoda.

Zmiany przepisów miały miejsce m.in. po zabójstwie ratownika medycznego w Siedlcach w styczniu 2025 roku.

Szczegóły zmian w prawie

Zgodnie z regulacją za atak na policjanta, strażaka, ratownika medycznego lub osobę ratującą innych, np. powstrzymującą napastnika, rozdzielającą bójkę, ratującą innych w pożarze, grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Według nowych przepisów taką samą ochroną jak funkcjonariusze publiczni objęci są także obywatele podejmujący interwencję. „To bardzo ważna zmiana. Dotąd maksymalna kara za naruszenie nietykalności funkcjonariusza wynosiła 3 lata, a w przypadku obywatela ratującego innych – zaledwie 2” – przekazało w komunikacie MS.

Resort przypomniał, iż każda osoba, która podczas interwencji zostanie znieważona, np. wyzwiskami lub zniewagami, będzie traktowana jak funkcjonariusz publiczny, a sprawą gwałtownie zajmie się prokuratura.

„Wystarczy wniosek pokrzywdzonego i sprawę będzie prowadziła prokuratura, a nie jak dotychczas sam znieważony” – przekazało MS.

Ministerstwo dodało, iż za agresywne zachowanie w miejscu publicznym, np. w szpitalu czy urzędzie, grozi kara aresztu, ograniczenia wolności, grzywny od 1000 do 5000 złotych lub 1000 złotych mandatu.

„Taka sama kara będzie grozić za zakłócanie spokoju i porządku publicznego pod wpływem alkoholu lub narkotyków i innych środków odurzających, np. dopalaczy” – podkreślił resort.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami sąd będzie musiał opublikować wyrok, czyli ujawnić osobę sprawcy, np. na stronie internetowej – na wniosek pokrzywdzonego – jeżeli sprawca zostanie skazany za przemoc wobec funkcjonariusza lub osoby ratującej innych.

„Jeśli ktoś zostanie przyłapany na gorącym uczynku, to policja ma obowiązek, a nie tylko możliwość, zatrzymać go i doprowadzić do sądu, gdzie sąd w trybie przyspieszonym osądzi sprawcę. O ile do ataku dojdzie w szpitalu, przychodni, urzędzie lub w trakcie akcji medycznej” - napisano w komunikacie.

Idź do oryginalnego materiału