Tajemnicza śmierć podczas patrolu. Zabójstwo z 1994 roku

1 miesiąc temu

Gdy na miejsce przyjechali funkcjonariusze i wyciągnięto z wody auto, na tylnym siedzeniu radiowozu leżały zwłoki mężczyzny. Był to ich kolega: 38-letni aspirant Henryk Stolarek, dzielnicowy z pobliskiego komisariatu w Brzeźniu. Jak później ustalili biegli, miał obrażenia głowy zadane tępym narzędziem. Nie wykluczono, iż ofiara mogła jeszcze żyć, zanim samochód znalazł się w wodzie.

Umorzone śledztwo

Śledczy przesłuchali wielu świadków, przeszukano też pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze w okolicznych wsiach. Ustalono tylko, iż zamordowany policjant spędził przed śmiercią cały dzień w swoim domu z żoną, teściami i dziećmi. Był także na komisariacie w Brzeźniu i przesłuchiwał tam świadków w prowadzonych przez siebie sprawach. Pojechał również prywatnym samochodem do firmy handlującej maszynami rolniczymi i rozmawiał ze współwłaścicielem zakładu o niedawnej kradzieży rozrzutnika obornika.

Później miał pojechać do pralni w Sieradzu i odebrać stamtąd służbowy mundur, a następnie między godziną 14 a 19 był w domu. Po zjedzeniu kolacji z rodziną włożył mundur i znów pojechał do swojego komisariatu. Zgodnie z wyznaczonym grafikiem miał pełnić służbę patrolową do godziny trzeciej w nocy następnego dnia.

Idź do oryginalnego materiału