Szukali rozbitego auta, znaleźli wycieńczone zwierzęta

4 godzin temu
Zwyczajny spór o unieruchomiony pojazd zamienił się w dramatyczną akcję ratunkową, gdy podlascy policjanci weszli na jedną z posesji w gminie Zawady. Funkcjonariusze wysłani do sprawy nieoddanego auta odkryli tam głodzone, skrajnie osłabione psy i koty, a bezduszny 75-letni gospodarz rozłożył ręce i oświadczył, iż nie ma za co ich karmić. Zaczęło się od zholowanego auta

Do białostockiej komendy zgłosił się zdesperowany mężczyzna, który nie mógł odzyskać swojego samochodu. Z jego relacji wynikało, iż ojciec wraz ze znajomym kilka dni wcześniej doprowadzili do zdarzenia drogowego i rozbili auto. Pojazd został zholowany na posesję kolegi ojca w gminie Zawady. Kiedy prawowity właściciel próbował odebrać własność, spotkał się ze stanowczą odmową. Gospodarz uznał, iż zatrzyma pojazd jako „zastaw”, dopóki nie otrzyma zwrotu kosztów za opłacenie lawety. Na miejsce natychmiast wysłano patrol z białostockiej patrolówki, który gwałtownie i bezproblemowo wyjaśnił konflikt, umożliwiając zgłaszającemu odebranie samochodu. To był jednak dopiero początek interwencji.

Wycieńczone maluchy ledwo stały na nogach

W trakcie czynności na podwórku uwagę mundurowych zwróciły biegające czworonogi. Ich widok od razu wzbudził powoli rosnący niepokój. Małe szczenięta były skra
Idź do oryginalnego materiału