Sprawa Joanny K. zbulwersowała społeczeństwo. Kobieta wykonywała odpowiedzialny zawód, opiekując się małymi dziećmi w jednym z bydgoskich przedszkoli niepublicznych. Kulisy jej pracy są wstrząsające. Sąd wydał wyrok w sprawie. Przebieg postępowania relacjonowało Radio PiK.
– Zwracała się do nich krzykiem, szarpała, przewracała, zastraszała dzieci wykonaniem bolesnej procedury medycznej oraz zjawiskami nadprzyrodzonymi, a nadto przetrzymywała w zamkniętej łazience, odcinając dostęp światła. Uderzała w okolice ucha, ciągnęła za ucho i podnosiła dzieci do góry, trzymając za ucho – odczytał akt oskarżenia prokurator Przemysław Warda, podczas rozprawy 15 kwietnia, cytowany przez Radio PiK.
Kobieta okazała skruchę. – Bardzo żałuję i chcę przeprosić za swoje zachowanie – powiedziała Joanna K, choć nie skorzystała z prawa do składania wyjaśnień.
Tłumaczyła się stresem i bezradnością
Przedszkolanka miała nie radzić sobie z grupą sprawiającą problemy, co w połączeniu z bezradnością i brakiem wsparcia od dyrekcji, poskutkowało skrajnie nieodpowiedzialnymi działaniami, które nie miały nic wspólnego z adekwatną opieką nad dziećmi.
W trakcie rozprawy odtworzono wstrząsające nagrania, na których słychać, jak dzieci relacjonują, jakich form przemocy dokładnie doświadczały.
Prokurator wnioskował o wiele kar. Sąd Rejonowy wydał wyrok
Prokurator wnioskował o rok więzienia oskarżonej w zawieszeniu na 3 lata, karę 3 tys. złotych grzywny i wydanie 5-letniego zakazu wykonywania zawodów związanych z opieką nad dziećmi. Kobieta została także zobligowana do zamieszczania przeprosin dzieci w prasie lokalnej.
Obrona zwróciła uwagę, iż Joanna K. przez wiele lat pracowała jako przedszkolanka i nie przejawiała wcześniej tego typu zachowań. Podkreślono także fakt przyznania się do winy i wyrażenia skruchy, tudzież przeproszeniu rodzin dzieci. Sąd Rejonowy w Bydgoszczy uznał kobietę winną i przychylił się do wszystkich postulatów prokuratora. Wyrok nie jest prawomocny.

3 dni temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·