Rankiem zadzwoniła na numer alarmowy i powiedziała, iż ośmioletni syn nie oddycha. Kilka godzin później śledczy byli już przekonani, iż chłopiec został zabity. Po dwóch latach od zabójstwa sąd uznał Dorotę G. za winną uduszenia dziecka, ale nie potwierdził jednej z najważniejszych tez prokuratury: iż wcześniej podała synowi
atropinę.