Strzały, pożar i dramat rodzinny. Ruszył proces 62-latka oskarżonego o próbę zabójstwa żony

1 godzina temu

O sprawie informowaliśmy na naszym portalu. Dotyczy wydarzeń, które rozegrały się w październiku ubiegłego roku w Śliwnikach. Tam, w jednym z domów jednorodzinnych, doszło do dramatycznych scen, które zakończyły się interwencją służb ratunkowych i policji.

Śledczy ustalili, iż podczas konfliktu domowego 62-latek miał dwukrotnie użyć rewolweru czarnoprochowego. Pociski raniły jego żonę w rękę oraz okolice brzucha. Kobieta została przetransportowana do szpitala, a pierwszej pomocy udzielił jej członek rodziny obecny na miejscu zdarzenia.

Na tym jednak dramat się nie zakończył. Według ustaleń prokuratury po oddaniu strzałów mężczyzna rozlał łatwopalną substancję i podpalił znajdujące się na posesji obiekty. Ogień objął budynek mieszkalny, pomieszczenie gospodarcze oraz zaparkowany w pobliżu samochód.

Po zatrzymaniu policjanci przeprowadzili przeszukanie nieruchomości. Zabezpieczono dwa pistolety czarnoprochowe oraz trzy wiatrówki. Prokuratura uznała, iż oskarżony działał umyślnie, godząc się na możliwość pozbawienia życia swojej żony. W chwili zdarzenia znajdował się pod wpływem alkoholu.

Podczas pierwszej rozprawy Mirosław G. nie przyznał się do zarzutu usiłowania zabójstwa. Przed sądem wyraził jednak skruchę i przeprosił żonę za wydarzenia, które doprowadziły rodzinę do tragedii. Tłumaczył, iż od dłuższego czasu narastały w nim negatywne emocje i poczucie frustracji związane z sytuacją rodzinną.

Oskarżony przedstawił własną wersję wydarzeń. Twierdził, iż nie zamierzał nikogo zabić, a oddany strzał miał mieć charakter ostrzegawczy. Jak przekonywał, był przekonany, iż kieruje broń ku górze i nie spodziewał się, iż pocisk trafi kobietę. Podkreślał również, iż wcześniej nie miał doświadczenia w posługiwaniu się tego rodzaju bronią.

Ocena tych wyjaśnień będzie należała do sądu, który w kolejnych miesiącach przesłucha świadków i przeanalizuje zgromadzony materiał dowodowy. Stawką jest bardzo wysoka odpowiedzialność karna. Za zarzucane przestępstwo mężczyźnie grozi choćby kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Od momentu zatrzymania 62-latek pozostaje w areszcie.

Idź do oryginalnego materiału