Czasem o ludzkim życiu decydują sekundy – i ktoś, kto akurat znajdzie się we właściwym miejscu. Tak było w czwartek, 5 lutego 2026 roku, we włoskiej miejscowości Marilleva w Dolomitach.
Na jednym ze stoków narciarskich nagle zasłabł mężczyzna. Świadkiem zdarzenia był st. sekc. Jakub Szydek ze straży pożarnej w Brzesku, który prywatnie spędzał tam urlop. Widząc, co się dzieje, natychmiast podbiegł do poszkodowanego. gwałtownie ocenił jego stan i stwierdził nagłe zatrzymanie krążenia.
Nie było czasu do stracenia – funkcjonariusz od razu rozpoczął resuscytację krążeniowo-oddechową. W tym czasie inni świadkowie powiadomili obsługę stoku, która dostarczyła automatyczny defibrylator zewnętrzny (AED) oraz sprzęt ratowniczy. Dzięki sprawnej współpracy udało się udzielić mężczyźnie profesjonalnej pomocy jeszcze przed przybyciem służb medycznych.
Choć cała sytuacja rozegrała się z dala od kraju i poza godzinami pracy, postawa Jakuba Szydka była dokładnie taka sama jak na służbie – szybka, zdecydowana i oparta na umiejętnościach. To właśnie dzięki jego reakcji poszkodowany otrzymał realną szansę na ratunek.
Ten przykład pokazuje, jak ważna jest znajomość zasad pierwszej pomocy i gotowość do działania. Czasem zwykły dzień na stoku może zamienić się w walkę o czyjeś życie – i dobrze, gdy obok znajdzie się ktoś, kto wie, co robić.


2 godzin temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·