Sto tysięcy złotych za kliknięcie "lubię to"

2 godzin temu

Kobieta znalazła w internecie ogłoszenie o pracę zdalną, która nie wymagała specjalnych umiejętności ani doświadczenia. Wystarczyło promować produkty i klikać "polub".

Oferta kusząca jak cukierek w kolorowym opakowaniu – prosta, szybka, dochodowa. Po nawiązaniu kontaktu z rzekomym pracodawcą 30-latka zarejestrowała się na platformie inwestycyjnej. Tam zaczęła się prawdziwa gra – oszuści przekonywali ją, iż aby zarobić więcej, musi najpierw wpłacić własne pieniądze. Kobieta, zmanipulowana obietnicami wysokich zysków, wykonywała kolejne przelewy, wpłacając coraz większe kwoty.

Pieniądze zniknęły, a konto zostało "zablokowane"

Gdy pokrzywdzona postanowiła wypłacić zgromadzone środki, nastąpił kolejny etap oszustwa. Sprawcy poinformowali ją, iż konto wymaga odblokowania – oczywiście za dodatkową opłatą.

Kobieta, być może wierząc, iż skoro już tyle zainwestowała, to musi odzyskać swoje pieniądze, wpłaciła kolejne kwoty. Finał tej historii był bolesny – 100 tysięcy złotych przepadło bez śladu. Jarosławscy policjanci prowadzą teraz postępowanie w sprawie oszustwa i apelują o zdrowy rozsądek.

Złota zasada: jeżeli brzmi zbyt dobrze, to pewnie jest oszustwo

Funkcjonariusze przypominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa w sieci. Żadna uczciwa firma nie wymaga wpłacania własnych pieniędzy, by umożliwić zarobek. jeżeli ktoś obiecuje fortunę za klikanie myszką, warto włączyć czujność i wyłączyć portfel.

W razie podejrzeń należy natychmiast skontaktować się z bankiem i zgłosić sprawę na policję. Bo jak mówi stare przysłowie – darmowy ser jest tylko w pułapce na myszy, a w internecie pułapek jest całe mnóstwo.

Idź do oryginalnego materiału