31 marca zabrano ostatnie dokumenty, krzesła i biurka. 55 ostatnich pracowników odebrało świadectwa pracy. Nie było pożegnań, a raczej żal i atmosfera przygnębienia, którą pogłębiła niespodziewana śmierć mężczyzny z obsługi placówki. Zakończyła się kilkudziesięcioletnia historia Schroniska dla Nieletnich i Zakładu Poprawczego w Świdnicy. Nieruchomości w imieniu skarbu państwa w zarząd przejęło Starostwo Powiatowe.

Charakterystyczne budynki z czerwonej cegły za ceglanym murem przy ul. Sprzymierzeńców 1-2 powstały z myślą o zakładzie poprawczym w niemieckiej Schweidnitz w latach 1879-1881 i z niewielką przerwą na czasy wojenne taką właśnie funkcję pełniły. T
Placówka, będąca własnością Skarbu Państwa i podlegająca Ministerstwu Sprawiedliwości, pełniła podwójną funkcję: zakładu poprawczego dla chłopców z limitem 48 miejsc i schroniska dla nieletnich chłopców z limitem 48 miejsc. W marcu 2022 roku wychowanków przeniesiono do innego zakładu dla nieletnich, a obiekt przekazano wojewodzie dolnośląskiemu na potrzeby zakwaterowania uchodźców – dzieci będących sierotami i ich opiekunów z Ukrainy.
Przez blisko cztery lata przy ul. Sprzymierzeńców mieszkało ponad 100 osób, którym wsparcie zapewniała dawna kadra poprawczaka i schroniska. Pracę zachowali wszyscy nauczyciele, wychowawcy, administracja i obsługa. I mimo iż pogłoski o zamiarze likwidacji schroniska wraz z poprawczakiem pojawiały się od 2019 roku, decyzja ministra sprawiedliwości o wygaszeniu placówki stała się zaskoczeniem. Decyzję o likwidacji placówki przy ul. Sprzymierzeńców w Świdnicy 2 września 2025 roku podjął minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, wyznaczając jako ostateczną datę zamknięcia 31 marca 2026r.
Nie pomogły protesty, interwencje poselskie, związki zawodowe. Minister nie zmienił zdania. 31 stycznia placówkę opuścili ostatni uchodźcy, którzy zostali przeniesieni na mocy porozumienia z miastem do Domu Wycieczkowego przy ul. Śląskiej. Rozpoczęło się opróżnianie poprawczaka dosłownie ze wszystkiego. Część wyposażenia trafiło do siedmiu innych ośrodków młodzieżowych, podlegających ministerstwu sprawiedliwości. Niewielka część została przekazana jako darowizny m.in. okolicznym instytucjom samorządowym. Reszta trafiła do utylizacji lub miała tam trafić. Dzisiaj zabierano ostatnie meble i dokumenty.
W ostatnich dniach prac nie nadzoruje i nie organizuje Dorota Wójcik, dyrektorka placówki przez ostatnie sześć lat. Od tygodnia przebywa na zwolnieniu lekarskim. Nie ma także pracowników pedagogicznych, którzy zostali wysłani jeszcze w lutym na niewykorzystane urlopy. W opróżnianiu budynków i domykaniu likwidacji biorą udział przede wszystkim pracownicy administracji, księgowości i obsługi. Ostatni dzień ich pracy zbiegł się z pogrzebem jednego z pracowników, który zmarł kilka dni temu podczas wykonywania obowiązków.
Pracownicy pedagogiczni, zgodnie z kartą nauczyciela, otrzymali odprawy w wysokości sześciu pensji. Pozostali w zależności od stażu pracy jednokrotność, dwu lub maksymalnie trzykrotność wynagrodzenia. Z żalem mówią, iż działania związków zawodowych o wywalczenie 10-krtoności spełzły na niczym. – Obietnice pomocy w znalezieniu zatrudnienia po likwidacji były tylko obietnicami. Każdy z nas musi radzić sobie sam, a są tu osoby, które przepracowały w placówce niemal całe życie. Zostało im parę lat do emerytury i nikt ich nie chce – mówią. Mają żal, iż Świdnica nie została przekształcona w Okręgowy Ośrodek Wychowawczy. Nikt nie chce komentować sytuacji pod nazwiskiem. – Trudno. Takie życie – mówi jeden z mężczyzn, który odebrał świadectwo pracy.
Schronisko i poprawczak to 3,5 hektara terenów niemal w centrum miasta i 15 budynków, większość w dobrym stanie. Cały kompleks był ogrzewany kotłownią z piecem olejowym, który dzisiaj został wyłączony. Całą nieruchomość w zarząd przejęło Starostwo Powiatowe.
Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na przyszłość jest przejęcie obiektów i terenu na potrzeby 16. Dolnośląskiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej. Aktualnie, w związku z pozytywną opinią Ministra Sprawiedliwości w sprawie przekazania na potrzeby WOT przedmiotowych obiektów, Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej opracowuje stosowny wniosek w tej sprawie (zgodnie z obowiązującymi przepisami resortowymi MON). Decyzja w sprawie przejęcia nieruchomości zostanie podjęta przez MON niezwłocznie po wpłynięciu wniosku dowódcy WOT. Z uwagi na zainteresowanie obu stron przekazaniem/przejęciem budynków sfinalizowanie przedsięwzięcia może nastąpić w I półroczu tego roku – informowało biuro prasowe MON w połowie lutego. Ile może potrwać cała procedura, nie wiadomo.
/asz/

1 godzina temu














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·