Śmierć za zdjęcia. Oskarżeni przerzucają się odpowiedzialnością

1 godzina temu

Ciało 37-letniego Mateusza policjanci znaleźli 3 marca 2026 roku w cieku wodnym prowadzącym do stawu miejskiego w Wołczynie – wtedy nie było jeszcze wiadomo, iż to było zabójstwo. Służby zatrzymały tego samego dnia dwóch mieszkańców gminy Kluczbork: 26-letniego Krzysztofa H. oraz jego siostrzeńca, 21-letniego Sebastiana Cz.

Zabójstwo w Wołczynie: „To była nasza wspólna decyzja”

Na początku procesu, prokurator odczytał akt oskarżenia. – W nocy z 2 na 3 marca 2026 na ulicy Leśnej w Wołczynie bili poszkodowanego pięściami i otwartą dłonią w twarz. Po przewróceniu Mateusza M. bili łańcuchem rowerowym, kopali klatkę piersiową i brzuch. Spowodowali u niego obrażenia ciała, w tym głowy, klatki piersiowej. Po tym zepchnęli pokrzywdzonego do cieku wodnego, okładali go pięściami i podtrzymywali głowę pod wodą. Doprowadzili tym do jego utonięcia – słyszymy.

W ocenie prokuratury te dowody wskazują, iż oskarżeni zamordowali Mateusza M. poprzez uduszenie.

Oskarżony Sebastian Cz. przyznał się do zarzutu, jednak odmówił składania wyjaśnień. Jednocześnie zaprzeczył, aby podczas dwóch przesłuchań mówił prawdę. Sędzia odczytał ostatnie przesłuchanie.

– Uderzyłem pokrzywdzonego pięścią. Miałem na niej zawinięty łańcuch. Przypadkowo uderzyłem Krzysztofa, bo mam dużą wadę wzroku. Później on dwa razy go kopnął i pchnął do wody, ja za nimi do niej wskoczyłem. Pobiliśmy go wspólnie, to była nasza decyzja. To prawda, iż biłem i podtapiałem pokrzywdzonego. Potem Krzysiek mi pomógł i go topił – odczytywał sędzia.

Ukradli alkohol, jedzenie i spotkali poszkodowanego

Zeznania Krzysztofa H. odbiegały od tych, które złożył jego siostrzeniec. – Ukradłem dwie butelki alkoholu, a Sebastian ukradł kiełbasę. Mateusz M. przysiadł się do nas i z nami napił. To było przy stawie w Wołczynie. Później się oddalił. Po jakimś czasie spotkaliśmy go pod marketem. Poszliśmy w stronę domu i zatrzymaliśmy się na mostku przy Leśnej. Wtedy Sebastian powiedział mi, iż Mateusz robi nam zdjęcia – zeznawał po zdarzeniu oskarżony.

Pokrzywdzony nie zgodził się na usunięcie zdjęć i to zapoczątkowało serię tragicznych wydarzeń. To Krzysztof H. miał zacząć bić Mateusza M., a później dołączył Sebastian Cz. z łańcuchem rowerowym na ręce.

– Sebastian tego mężczyznę podtapiał i uderzał. Miał świadomość, iż on może już nie wstać. Nie powstrzymał mnie, kiedy ja zacząłem dusić Mateusza M. Trzymałem mu głowę pod wodą ponad dwie minuty, aż przestał się ruszać – odczytał sędzia.

Te zeznania oskarżony podtrzymał.

Zabójstwo w Wołczynie. Dramat rodziny zamordowanego Mateusza

Po trudnych dwóch godzinach odtwarzania zbrodni, przed sądem zdecydowała się zeznawać Monika M., 34-letnia żona zamordowanego. Opowiadała o ogromnej tragedii i 13 latach udanego małżeństwa. Kobieta została sama z dwójką dzieci – 13-letnim synem oraz 4-letnią córką – niespłaconym kredytem.

Dzieci oraz wdowa korzystają w tej chwili z regularnej pomocy psychologicznej. Rodzina walczy z traumą po utracie męża i ojca, który był głównym żywicielem domu.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału