Śmierć na obozie harcerskim. Przed sądem stanęli opiekunowie 15-latka z Witoszowa Dolnego

1 godzina temu

Przed Sądem Rejonowym w Wolsztynie ruszył proces w sprawie tragicznej śmierci 15-letniego Dominika, mieszkańca Witoszowa Dolnego i ucznia II Liceum Ogólnokształcącego w Świdnicy. Nastolatek utonął podczas wakacyjnego obozu harcerskiego nad jeziorem Ośno w Wielkopolsce. Jak poinformowała stacja TVN24, wtorkowa rozprawa została wyłączona z jawności – proces będzie toczył się za zamkniętymi drzwiami. Na ławie oskarżonych zasiedli wychowawca oraz ratownik.

​Tragedia na nocnej próbie

​Przypomnijmy: do tragicznego zdarzenia doszło 24 lipca 2025 roku w miejscowości Wilcze nad Jeziorem Ośno (powiat wolsztyński), gdzie odbywał się obóz zorganizowany przez Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej z okręgu dolnośląskiego. Podczas nocnej próby zdobywania stopnia „ćwika” 15-letni Dominik miał pokonać wpław około 500 metrów w pełnym umundurowaniu i obudowie.

W trakcie przeprawy chłopiec nagle zniknął pod wodą. Po trwającej kilka godzin akcji poszukiwawczej, około godziny 5:30 rano, strażacy wyciągnęli jego ciało na brzeg. Śmierć nastolatka z Witoszowa Dolnego – uzdolnionego i cenionego ucznia świdnickiego II LO – wstrząsnęła całą lokalną społecznością.

Brak należytej asekuracji i zarzuty prokuratorskie

Prokuratura Rejonowa w Wolsztynie skierowała akt oskarżenia przeciwko dwóm osobom: 21-letniemu drużynowemu Markowi G. oraz 19-letniemu ratownikowi WOPR Igorowi K. Śledczy zarzucają im narażenie będącego pod ich opieką 15-latka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślne doprowadzenie do jego śmierci.

Jak ujawnia stacja TVN24, powołując się na wypowiedź prokurator Magdaleny Kasprzak, oskarżeni nie zapewnili chłopcu prawidłowej, zaplanowanej asekuracji. Nastolatek nie miał przy sobie bojki ani liny łączącej go z opiekunami na pomoście, a łódka, którą dysponowali mężczyźni, nie posiadała choćby wioseł. W efekcie, gdy Dominik zaczął tonąć, podjęta próba ratunku okazała się spóźniona i bezskuteczna.
​Marek G. w toku śledztwa przyznał się do niezapewnienia bezpieczeństwa, natomiast Igor K. potwierdził swój udział w zdarzeniu, ale nie przyznał się do winy. Obaj oskarżeni wyrazili skruchę i przeprosili rodzinę zmarłego. Jak pisaliśmy na łamach Swidnica24.pl w lipcu tego roku, oskarżeni wnioskowali o dobrowolne poddanie się karze bez przeprowadzenia procesu, jednak wniosek ten nie uzyskał aprobaty i spawa trafiła na wokandę w standardowym trybie.

​Proces za zamkniętymi drzwiami

​29 września przed Sądem Rejonowym w Wolsztynie odbyła się pierwsza rozprawa. Jak informuje TVN24, sąd wyłączył jawność procesu na wniosek obrońcy oraz pełnomocnika pokrzywdzonych. Sędzia Łukasz Sozański uzasadnił wyłączenie jawności ważnym interesem prywatnym rodziny zmarłego nastolatka.

​Oskarżonym grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

/red./
Źródła: TVN24.pl, archiwum własne Swidnica24.pl

Idź do oryginalnego materiału