Śmierć Izy Strzałkowskiej wstrząsnęła Polską. To oni rozwiązali sprawę

1 godzina temu

Sprawa zabójstwa 13-letniej Izy Strzałkowskiej wstrząsnęła Polską. Zabójcę po latach udało się znaleźć dzięki nauce i nowoczesnym technologiom. Za rozwiązaniem zagadki stoją geneaolog genetyczna Marta Sobota i prokurator Michał Gabriel-Węglowski. W nowym programie Rafała Zalewskiego “Na miejscu zbrodni” w Polsat News zdradzają kulisy prac nad sprawą.

Polsat News
Michał Gabriel-Węglowski oraz Marta Sobota w programie "Na miejscu zbrodni"

Iza Strzałkowska miała 13 lat, gdy w bestialski sposób odebrano jej życie. 23 sierpnia 2011 dziewczynka, mieszkająca na obrzeżach Gdyni, wyszła odprowadzić koleżankę na autobus. Mimo jasnego wieczora, już nie wróciła do domu.


Jej ciało odnaleziono obnażone, a na miejscu zbrodni wykryto ślady DNA sprawcy. Stworzono portret pamięciowy - podejrzanym miał być starszy mężczyzna. Nie udało się odnaleźć zabójcy, a sprawa została umorzona dwa lata później. Służby jednak wciąż działały, by rozwiązać zagadkę.

ZOBACZ: "Na miejscu zbrodni". Nowy program Rafała Zalewskiego w Polsat News


Sprawa z pozoru wydawała się beznadziejna. Na ratunek przyszło jednak dobrodziejstwo nauki – genealogia genetyczna. Dzięki tej technice w 2026 roku udało się uchwycić sprawcę. Okazał się nim Michał S. - w dniu zabójstwa mający 17 lat. Dziś mąż i ojciec dwójki dzieci.

WIDEO: Po 15 latach śledczy zatrzymali podejrzanego o zabójstwo 13-letniej Izy Strzałkowskiej. Przełom przyniosła genealogia genetyczna, DNA dalekich krewnych pozwoliło wytypować mieszkającego w pobliżu Michała S., który przyznał się do zabójstwa. To pierwszy taki przypadek w Polsce.

Ta sprawa zaszokowała Polskę. Oni po latach odnaleźli sprawcę

Schwytanie zabójcy to pierwszy w Polsce przypadek, kiedy zrobiono to przy pomocy genealogii genetycznej. Marta Sobota oraz Michał Gabriel-Węglowski szczegóły dochodzenia przedstawili w programie "Na miejscu zbrodni" . Rafał Zalewski zapytał, czy skorzystanie z tak nowatorskiej technologii było aktem desperacji.


- To nie był akt desperacji, to był akt wiary w naukę i rozwój nowoczesnych technologii. To nie była kwestia wiary w to, czy to się uda czy się nie uda, tylko skoro otrzymaliśmy nowe narzędzia, trzeba było z nich skorzystać - mówił dr Michał Gabriel-Węglowski, prokurator z Prokuratury Generalnej w Gdańsku osobiście prowadzący sprawę.

Żmudna praca trwała miesiącami. Sprawca w rękach policji

DNA znalezione na miejscu zbrodni okazało się pasować do DNA znajdującego się w bazie służb. Wbrew pozorom rozwikłanie zagadki nie było jednak tak proste, jak może się wydawać.

ZOBACZ: 15 lat za niewinność? "Nie zabiłem żony". Po odbyciu kary walczy o dobre imię


Marta Sobota, genealog genetyczna, zdradziła, iż tworzenie drzewa genealogicznego trwało dwa lata - od października 2024 do czerwca 2026. - W bazach widzimy osoby, które są spokrewnione z profilem, który analizujemy. W naszych polskich warunkach te osoby są najczęściej spokrewnione bardzo dawno - cztery, pięć, sześć pokoleń wstecz - mówiła.


- Żeby złożyć tę układankę w całość, musieliśmy rozwijać genealogię kilkudziesięciu osób w górę. Kilkudziesięciu, ponieważ [...] często te osoby się nie łączą, bo gdzieś po drodze może być na przykład ojciec wpisany w dokumentach, a nie jest biologicznym ojcem - wyjaśniła Marta Sobota.

Rozwiązanie sprawy przyniosło ulgę. Sprawca przyznał się do winy

Miesiące żmudnej pracy okazały się owocne. Specjalistom udało się zawęzić poszukiwania do czterech osób, które "połączyły układankę genealogiczną w całość". Dzięki temu udało się dojść do konkretnej rodziny. - Najbliższe pokrewieństwo było z piątego pokolenia wstecz - mówiła genealog.

ZOBACZ: Rodzinna tragedia pod Jędrzejowem. Trwa obława na byłego policjantem


Co poczuła Marta Sobota, gdy rozwiązała sprawę? - Poczułam ulgę, ale genealogia genetyczna nie jest dowodem, jest wskazówką. Czekaliśmy na pracę funkcjonariuszy, którzy sprawdzali, na ile te wnioski, do których doszliśmy, łączą się w całość.

Michał S. został zatrzymany 21 lipca 2026 roku. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu.

WIDEO: Krzysztof Bosak o decyzji Karola Nawrockiego. "Mam pewną teorię"
Idź do oryginalnego materiału