Służby zatrzymują wykonawców, ale kampanii nie powstrzymują. Rosyjski sabotaż ma siać strach

1 godzina temu
Pożar stacji Starlink w Woli Krobowskiej i podpalenie zakładu Milrem Robotics w Estonii pokazują, iż rosyjskie działania sabotażowe w Europie nie ustały. Obie sprawy są jednak na różnym etapie. Prokuratura Krajowa bada podejrzenie, iż za pożarem w Woli Krobowskiej stoją rosyjskie służby. W Estonii tamtejsze służby przypisały Rosjanom podpalenie zakładu Milrem, a trzech podejrzanych zatrzymano. Oba przypadki dobrze pokazują główny problem: zatrzymania, udaremnione plany i śledztwa są ważnymi sukcesami operacyjnymi, ale nie oznaczają, iż kampania została zatrzymana. Dochodzi do kolejnych incydentów, a służby muszą ponownie ustalać, kto za nimi stoi i czy są one powiązane z wcześniejszymi sprawami. Aby zrozumieć, dlaczego tak trudno przerwać ten cykl, trzeba najpierw przyjrzeć się skali zjawiska i sposobowi werbunku wykonawców.
Idź do oryginalnego materiału