Prokuratura w Białymstoku prowadzi intensywne śledztwo dotyczące psychicznego znęcania się nad Krzysztofem Kononowiczem - ustalił serwis RadioZET.pl. Po ponownym podjęciu sprawy przesłuchano 25 świadków, zabezpieczono pełną dokumentację medyczną i przeanalizowano materiały z kanału "Mleczny Człowiek". Śledczy rozważają też, czy sprawy nie należy badać pod kątem innych przepisów Kodeksu karnego.
Śledztwo ws. Krzysztofa Kononowicza przyspiesza. Prokuratura bada nowe wątki

Śledztwo dotyczy podejrzenia psychicznego znęcania się nad Krzysztofem Kononowiczem, który zmarł 6 marca 2025 roku. Jak ustalił serwis RadioZET.pl, po wznowieniu sprawy śledczy przeprowadzili czynności, których nie wykonano wcześniej przez niemal dziewięć miesięcy postępowania zakończonego umorzeniem - śledczy nie dopatrzyli się wówczas przestępstwa.
Decyzja wywołała oburzenie wśród osób, które domagały się sprawiedliwości dla Kononowicza. Po interwencji RadioZET.pl oraz pytaniach skierowanych do Prokuratury Krajowej uznano, iż decyzja o umorzeniu była nieprawidłowa. Nakazano ponowne podjęcie postępowania.
ZOBACZ: Finał sprawy Krzysztofa Kononowicza. Białostocka prokuratura podjęła decyzję
Śledztwo zostało przedłużone do 17 czerwca tego roku, ale prokuratura wskazuje, iż prawdopodobnie potrwa dłużej. Powodem jest konieczność wykonania kolejnych czynności.
Śledztwo ws. Krzysztofa Kononowicza. Prokuratura prowadzi intensywne działania
Po wznowieniu śledztwa prokuratura przesłuchała już 25 świadków. Wśród nich byli członkowie najbliższej rodziny Krzysztofa Kononowicza, ratownicy medyczni oraz inne osoby, które przebywały w jego mieszkaniu - przekazała serwisowi zastępczyni prokuratora rejonowego Białystok-Południe prok. Elżbieta Bułat.
Prokuratura uzyskała także pełną dokumentację medyczną z czasu objętego śledztwem - od 22 grudnia 2022 roku do 6 marca 2025 roku. Materiały są w tej chwili analizowane przez śledczych.
Główny wątek postępowania obejmuje zachowania, które miały polegać m.in. na poniżaniu Krzysztofa Kononowicza, dokuczaniu mu, wszczynaniu awantur, kierowaniu wobec niego obelżywych słów czy ośmieszaniu. Takie czyny mogą być kwalifikowane jako psychiczne znęcanie się nad osobą nieporadną ze względu na stan psychiczny. Grozi za to do ośmiu lat więzienia.
ZOBACZ: Polsat News Ujawnia: Król patostreamów i bezradność systemu
Prokuratura rozważa również, czy sprawy nie należy analizować także pod kątem innych przepisów Kodeksu karnego, m.in. art. 160 par. 1 dotyczącego narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za takie przestępstwo grozi kara do trzech lat więzienia.
Jak wskazuje RadioZET.pl, w przypadku tego przepisu działanie sprawcy nie musi być umyślne. Może wynikać również z niedbalstwa albo lekceważenia możliwych skutków danego zachowania. Wystarczy, iż dana osoba zostanie narażona na niebezpieczeństwo, choćby jeżeli ostatecznie fizycznie nie ucierpi.
Materiały z kanału "Mleczny Człowiek" pod lupą śledczych
Prokuratura potwierdziła, iż śledczy przeanalizowali już materiał filmowy z kanału "Mleczny Człowiek". Szczegółów dotyczących zabezpieczonych dowodów nie ujawniono ze względu na dobro prowadzonego śledztwa.
Nie wiadomo, czy śledczy zabezpieczyli twarde dyski z danymi wideo oraz zapisy z kamer monitoringu z posesji Krzysztofa Kononowicza. Serwis RadioZET.pl zaznacza, iż mogłyby to być istotne dowody, ponieważ nie wszystkie materiały dotyczące publicznego upokarzania mężczyzny trafiały do serwisu YouTube.
ZOBACZ: Co dalej z patostreamingiem? Ekspert: Algorytm premiuje te rzeczy, które są oglądane
Na nagraniach publikowanych w sieci pokazywano m.in. sceny, w których mężczyźnie podawano mocz do picia, przekazywano odchody w paczkach, a także odczytywano mu nienawistne i wulgarne listy.
Prokuratura wskazuje, iż po zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego postępowanie zostanie ponownie przeanalizowane. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Będą nowe przepisy dotyczące patostreamingu?
Sprawa Kononowicza pojawia się również w kontekście prac nad przepisami dotyczącymi patostreamingu. W Sejmie procedowany jest projekt zmian w Kodeksie karnym przygotowany przez Koalicję Obywatelską.
Projekt zakłada, iż odpowiedzialność poniosą osoby, które wytwarzają treści i dokonują aktów przemocy, a następnie publicznie je rozpowszechniają. Chodzi m.in. o przestępstwa zagrażające życiu, zdrowiu, wolności, wolności seksualnej, obyczajności, rodzinie i opiece lub popełnione z użyciem przemocy. Za takie czyny miałoby grozić od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
ZOBACZ: Zakaz patostreamingu. Poseł wskazał, kiedy mogą być gotowe przepisy
Do sprawy Krzysztofa Kononowicza w lutym odniosła się posłanka KO Dorota Łoboda w podcaście "Podejrzani Politycy". Jak przekazała, drugie czytanie projektu ma odbyć się na najbliższym posiedzeniu Sejmu, zaplanowanym na 9-11 czerwca. Później pozostałyby trzecie czytanie i głosowanie. Posłanka wyraziła nadzieję, iż ustawa trafi do podpisu prezydenta.


1 godzina temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·