Sprawa elektrowni w Ostrołęce
Jak poinformował w piątek 6 listopada na konferencji prasowej rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Zbigniew Szpiczko, zarzuty stawiane w tej sprawie dotyczą przede wszystkim nadużycia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków i wyrządzenia szkody materialnej w wielkich rozmiarach. Śledztwo obejmuje lata 2018-2019. Dotyczy inwestycji w nowy blok Elektrowni Ostrołęka i rzekomego niedopełnienia obowiązków członków zarządów i rad nadzorczych spółek: Energa SA, Enea SA i Elektrowni Ostrołęka. Szkoda majątkowa w tych podmiotach szacowana jest na ponad miliard złotych. Podstawą wszczęcia w lipcu 2022 r. postępowania były zawiadomienia Najwyższej Izby Kontroli oraz zawiadomienie złożone przez posła Adama Szłapkę.
Według śledczych niedopełnienie obowiązków miało polegać na wyrażeniu zgody przez władze spółek (m.in. w drodze uchwał) na wydanie przez Elektrownię Ostrołęka polecenia rozpoczęcia prac przez generalnego wykonawcę inwestycji, mimo iż nie było zapewnionego finansowania tego projektu, wartego ponad 6 mld zł. Śledztwo dotyczy też niedopełnienia obowiązków przez władze tych samych spółek w 2018 r. w związku z tym, iż wyrażono zgodę na udział Elektrowni Ostrołęka w aukcji głównej rynku mocy. Wskutek tego zawarta została umowa, z której wynikał obowiązek utrzymywania przez spółkę gotowości do dostarczania energii elektrycznej do sieci i mocy przez 15 lat, licząc od początku 2023 r. Prokuratura ocenia, iż zawarto tę umowę, gdy było wiadomo, iż Elektrownia Ostrołęka nie będzie w stanie się z niej wywiązać, bo nie było finansowania inwestycji w blok węglowy. Tu, jak to ujęto w opisie czynu, dojść miało do sprowadzenia niebezpieczeństwa wyrządzenia tej elektrowni szkody majątkowej poprzez konieczność zapłacenia blisko 78 mln zł kar umownych.
- Zaplanowano dużą inwestycję, nie zapewniając środków na to, żeby to zbudować. Zaczęto budować. Przyjechało towarzystwo, wkopywało jakiś słupek, zasypywało ten słupek, kwiaty, krawaty, później sobie pojechali. Zaczęli stawiać pierwsze elementy, wydali na to duże pieniądze, a później kolejne duże pieniądze wydali na to, żeby to rozwalić. Przyszedł czas, żeby tę inwestycję porządnie rozliczyć - mówił na konferencji prasowej Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych. Jednym z kluczowych dowodów w sprawie jest opinia biegłych różnych specjalności, w tym z zakresu ekonomii i energetyki.
Zarzuty dla 25 osób
Zarzuty dotyczą art. 296 Kodeksu karnego. Mówi on o odpowiedzialności osób zobowiązanych do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą danego podmiotu i wyrządzenie znacznej szkody majątkowej przez nadużycie udzielonych tym osobom uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nich obowiązku. Grozi za to do 10 lat więzienia. Śledczy przyjmują, iż osoby podejrzane miały działać wspólnie i w porozumieniu, niejako na zasadzie naczyń połączonych.
Prokuratura nie udziela informacji o kolejnej fazie śledztwa, nie podaje też szczegółowych informacji o osobach podejrzanych. - Przedstawianie dalszych zamierzeń procesowych jest wykluczone, nie możemy ujawnić, jakie czynności są planowane w dalszym etapie postępowania - mówił prok. Szpiczko.
Żadna z 25 osób nie przyznała się, część z nich składała wyjaśnienia. Nie było wniosków o areszty, prokuratura zastosowała wolnościowe środki zapobiegawcze, m.in. poręczenia majątkowe od 30 tys. zł do 500 tys. zł, do tego również zakazy kontaktowania się z innymi podejrzanymi i świadkami oraz nakazy powstrzymania się od pełnienia funkcji kierowniczych w spółkach z większościowym udziałem Skarbu Państwa.

33 minut temu














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·