Skarbówka bierze na celownik pary bez ślubu. Gigantyczne kary i podatki choćby za zwykłe przelewy

1 godzina temu

Z jednej strony coraz więcej Polaków żyje w nieformalnych związkach – szacunki mówią o kilkuset tysiącach par. Z drugiej strony fiskus traktuje ich jak kompletnie obcych sobie ludzi. Skutek? Zwykły przelew na opłacenie czynszu może skończyć się kontrolą i nakazem zapłaty kilku tysięcy złotych podatku.

Fot. Warszawa w Pigułce

Twój partner to dla fiskusa ktoś obcy

System podatkowy dzieli nas na trzy kategorie. Pierwsza to najbliższa rodzina – małżonkowie, rodzice, dzieci, rodzeństwo. Druga to dalsza rodzina – wujkowie, ciotki, siostrzeńcy. Trzecia to wszyscy pozostali. I właśnie tutaj trafiają osoby żyjące bez ślubu – razem z przypadkowymi znajomymi, sąsiadami i ludźmi, których widzieliście raz w życiu.

Konsekwencje są brutalne. Limit darowizny wolnej od podatku dla tej grupy wynosi zaledwie 5 733 złote przez pięć lat. Małżonkowie mają 36 120 złotych – sześć razy więcej. choćby twoja ciocia z drugiego końca Polski ma lepsze warunki niż partner, z którym dzielisz życie od lat. Ustawa o podatku od spadków i darowizn pochodzi z 1983 roku. Wtedy świat wyglądał inaczej. Dziś rzeczywistość się zmieniła, ale przepisy pozostały w epoce PRL-u.

Wyobraź sobie standardową sytuację. Wynajmujesz mieszkanie z partnerem za 3 500 złotych miesięcznie. Ty zarabiasz 8 tysięcy, partner 3 tysiące. Dzielicie proporcjonalnie do zarobków. Zarabiasz więcej więc płacisz 2 500, partner 1 000. Co miesiąc przelewasz mu swoją część. Po roku suma twoich przelewów wynosi 30 tysięcy złotych. Przekroczyłeś limit o 24 267 złotych. Według prawa podatkowego właśnie obdarowałeś partnera kwotą wymagającą zgłoszenia i opodatkowania. Urząd skarbowy może w każdej chwili w ciągu pięciu lat wszcząć postępowanie. jeżeli nie zgłosiłeś darowizny, grozi ci sankcyjna stawka 20 procent od całej kwoty. W tym przypadku: prawie 5 tysięcy złotych kary.

Ile konkretnie zapłacisz?

Stawki w trzeciej grupie podatkowej zaczynają się od 12 procent i rosną progresywnie. Otrzymałeś od partnera 15 tysięcy złotych przez trzy lata? Nadwyżka: 9 267 złotych. Podatek: około 1 112 złotych. Partner przelał ci 40 tysięcy na remont mieszkania? Nadwyżka: 34 267 złotych. Podatek: około 5 715 złotych. Chcecie wspólnie kupić lokal za 400 tysięcy, gdzie każde z was wnosi połowę, ale tytuł własności ma być tylko na jedno z was? Faktyczna darowizna: 200 tysięcy złotych. Podatek: ponad 37 tysięcy złotych. Kwoty potrafią zniszczyć budżet domowy. Dlatego coraz więcej par decyduje się na ślub czysto z kalkulacji ekonomicznej – nie z miłości, tylko z rachunku zysków i strat.

NSA: musisz udowodnić każdą złotówkę

Sądy administracyjne wielokrotnie rozpatrywały spory między partnerami, a urzędami skarbowymi. Wyrok z października 2013 roku jest tu kluczowy. NSA orzekł wprost: transfer pieniędzy między partnerami może być darowizną. Wyjątek stanowią tylko wydatki na zwykłe, codzienne potrzeby gospodarstwa domowego.

Problem w tym, iż nikt nie wie, gdzie dokładnie przebiega granica. Zakupy spożywcze – OK. Opłacenie prądu – pewnie też. Ale wspólna pralka za 2 tysiące? Wakacje za 8 tysięcy? Nowy laptop do pracy partnera? Co gorsza, ciężar dowodu leży po twojej stronie. To ty musisz udowodnić fiskusowi, iż przekazane pieniądze zostały wydane na wspólne potrzeby. Bez szczegółowej dokumentacji twoje słowa nic nie znaczą. W jednej ze spraw para przekonywała urząd, iż prowadzi wspólne gospodarstwo. Problem? Nie mieli żadnych dokumentów potwierdzających konkretne wydatki. NSA przyznał rację fiskusowi. Przelewy zostały uznane za darowizny podlegające opodatkowaniu.

Co to oznacza dla Ciebie? Zbieraj dowody

  • Pierwsza zasada: dokumentuj wszystko. Każdy przelew musi mieć precyzyjny tytuł. Nie „zwrot”, nie „za zakupy”, tylko „czynsz listopad 2025 – moja część 1750 zł” albo „zakupy Biedronka 12.11.2025 – połowa rachunku”.
  • Druga zasada: zbieraj faktury i paragony. Rachunki za media, dowody zakupu mebli, potwierdzenia opłat – wszystko to może być dowodem na wspólne gospodarowanie.
  • Trzecia zasada: rozważ wspólne konto. Gdy oboje wpłacacie na jeden rachunek i z niego płacicie wspólne wydatki, nie ma bezpośrednich transferów między wami. To znacznie bezpieczniejsza konstrukcja w oczach fiskusa.
  • Czwarta opcja: spisz umowę o zasadach finansowych. Notarialna umowa określająca, jak dzielicie wydatki, może być dodatkowym zabezpieczeniem w razie kontroli.
  • Ostatnia opcja, najbardziej radykalna: weź ślub. Dla wielu par to jedyne racjonalne rozwiązanie. Po ślubie możecie spokojnie przekazywać sobie pieniądze do 36 120 złotych bez podatku. Powyżej tego progu stawki wynoszą jedynie 3-7 procent zamiast 12-20 procent. Przed ślubem możesz spisać rozdzielność majątkową. Wtedy wszystko pozostaje w majątku oddzielnym, a nie wspólnym, ale rozliczać możecie się wspólnie i przelewać kwoty również. To także zabezpieczenia na wypadek rozstania. Rozwód jest wtedy dużo szybszy i uproszczony.

Kontrole są rzadsze, ale dużo celniejsze

Krajowa Administracja Skarbowa w 2025 roku dysponuje arsenałem narzędzi analitycznych. System STIR śledzi przepływy finansowe w czasie rzeczywistym. Dyrektywa DAC7 daje dostęp do danych z platform internetowych. Urzędy mają wgląd w rachunki bankowe bez potrzeby stawiania wcześniejszych zarzutów.

Skarbówka śledzi przelewy przekraczające 15 tysięcy euro, ale także regularne, mniejsze transfery między tymi samymi osobami. Analizuje zeznania podatkowe – jeżeli ktoś oficjalnie zarabia 40 tysięcy rocznie, ale wydaje 80 tysięcy, budzi to podejrzenia.

Kontrole są dziś rzadsze niż kilka lat temu, ale znacznie bardziej celne. Skuteczność typowania podmiotów do kontroli wynosi 99 procent – to znaczy niemal każda rozpoczęta kontrola wykrywa nieprawidłowości. Urząd nie traci czasu w przypadkowe sprawdzanie – typuje tylko tych, u których algorytmy wykryły anomalie.

Setki tysięcy Polaków żyje dziś w nieformalnych związkach. Młode pokolenia coraz częściej odkładają ślub – z powodów finansowych, światopoglądowych, po prostu dlatego iż nie widzą potrzeby. Prawo ich za to karze.

System nie rozróżnia pary mieszkającej razem od dekady i wychowującej wspólne dzieci od kompletnie obcych osób. Para może wspólnie spłacać kredyt przez 15 lat, ale w oczach fiskusa każda ich wspólna złotówka to potencjalna darowizna wymagająca opodatkowania.

To zmusza ludzi do absurdalnych wyborów. Albo żyjesz jak księgowa – dokumentujesz każdy przelew, zbierasz każdy paragon, ryzykujesz kontrolę i wielotysięczne kary. Albo bierzesz ślub nie z miłości, tylko żeby fiskus dał ci spokój.

Dla państwa, które w innych obszarach deklaruje wsparcie rodzin, to kuriozalny paradoks. Karzesz ludzi, którzy tworzą rodziny, tylko dlatego iż nie mają odpowiedniego papierka z urzędu stanu cywilnego.

Przepisy pochodzą z 1983 roku i najwyraźniej nikt nie zauważył, iż świat się zmienił. A póki prawo nie nadąży za rzeczywistością, pary bez ślubu będą żyły w ciągłym strachu przed listem z urzędu skarbowego.

Idź do oryginalnego materiału