Silny wstrząs w Polsce. Ziemia zatrzęsła się nad ranem

2 godzin temu

Ziemia nagle zaczęła drżeć, a w domach zakołysały się meble. Wstrząs był na tyle silny, iż wyrwał niektóre osoby ze snu. Początkowo dane pomiarowe sugerowały trzęsienie ziemi, jednak później pojawiły się informacje wskazujące na jego związek z działalnością górniczą.

Do zdarzenia doszło 19 maja 2025 roku o godzinie 5.46. Wstrząs odczuli między innymi mieszkańcy Lubina, Polkowic, Rudnej oraz okolicznych miejscowości. Relacje przesyłane do centrum sejsmologicznego pokazują, iż dla wielu osób były to wyjątkowo niepokojące chwile.

Wstrząs na Dolnym Śląsku obudził mieszkańców

Niektórzy mieszkańcy informowali, iż poczuli wyraźne kołysanie budynków. Inni opisywali drżenie podłóg i mebli. Szczególnie intensywnie wstrząs miał być odczuwalny na wyższych kondygnacjach budynków.

Europejsko-Śródziemnomorskie Centrum Sejsmologiczne początkowo oszacowało magnitudę zjawiska na 3,5. Według tych danych epicentrum znajdowało się około 9 kilometrów na północ od Lubina i 31 kilometrów od Legnicy.

Inny wynik podała amerykańska Służba Geologiczna. USGS wskazywała na magnitudę 4,1 oraz lokalizację kilka kilometrów na południowy wschód od Rudnej. Różnice w wynikach mogą być związane z zastosowanymi sposobami obliczeń oraz rozmieszczeniem urządzeń pomiarowych.

Mieszkańcy nie mieli jednak wątpliwości, iż zjawisko było mocno odczuwalne. W relacjach pojawiały się informacje o nagłym kołysaniu i krótkim, ale intensywnym drżeniu ziemi.

To nie było typowe trzęsienie ziemi

Choć pierwsze komunikaty mówiły o trzęsieniu ziemi, kilka godzin później wyjaśniono prawdopodobną przyczynę zdarzenia. Przedstawiciel KGHM Polska Miedź poinformował, iż wskazania sejsmometrów były związane z prowadzonymi pod ziemią robotami strzałowymi.

W Zakładach Górniczych Lubin, na oddziale G-7 w rejonie GG-1, zarejestrowano wstrząs o energii 1,4 × 10⁷ dżuli. W górniczej skali energetycznej odpowiadało to tak zwanej „siódemce”.

Roboty strzałowe polegają na kontrolowanym wykorzystaniu materiałów wybuchowych między innymi do kruszenia skał. Tego rodzaju działania mogą doprowadzić do uwolnienia energii odczuwalnej również na powierzchni. Jak przekazało KGHM, w zagrożonym rejonie nie przebywali pracownicy.

Według informacji opublikowanych przez RMF24 nie pojawiły się doniesienia o osobach poszkodowanych. Nie zgłoszono również poważnych zniszczeń.

Dlaczego na Dolnym Śląsku trzęsie się ziemia?

Okolice Lubina, Polkowic i Rudnej są jednym z najbardziej aktywnych sejsmicznie regionów Polski. Nie wynika to jednak najczęściej z naturalnych ruchów płyt tektonicznych, ale z intensywnego wydobycia rud miedzi.

Eksploatacja złóż zmienia naprężenia panujące w górotworze. Skały mogą gwałtownie pękać albo się przemieszczać, uwalniając energię w postaci fal sejsmicznych. W zależności od ich siły i głębokości takie zdarzenia bywają odczuwalne choćby wiele kilometrów od kopalni.

Nie każdy wstrząs górniczy stanowi zagrożenie dla zabudowy. Wiele z nich rejestrują wyłącznie specjalistyczne urządzenia. Silniejsze mogą jednak wywołać drżenie szyb, kołysanie wiszących przedmiotów, a czasami również drobne uszkodzenia budynków.

Trzęsienia ziemi w Polsce zdarzają się rzadko

Polska znajduje się z dala od najbardziej aktywnych granic płyt tektonicznych, dlatego silne naturalne trzęsienia ziemi są u nas rzadkością. Nie oznacza to jednak, iż ziemia pozostaje całkowicie nieruchoma.

Wstrząsy występują przede wszystkim w regionach związanych z działalnością kopalń. Oprócz Zagłębia Miedziowego są rejestrowane między innymi na Górnym Śląsku oraz w rejonie Bełchatowa. Sporadycznie dochodzi także do naturalnych zdarzeń sejsmicznych.

Poranny wstrząs na Dolnym Śląsku pokazał, iż choćby krótkotrwałe drżenie ziemi może wywołać duże zaniepokojenie. Tym razem nie było informacji o poszkodowanych, a zdarzenie powiązano z działalnością górniczą. Dla mieszkańców Lubina i okolic był to jednak poranek, którego długo nie zapomną.

Idź do oryginalnego materiału