Silny wiatr na wigrach odciął windsurfera od brzegu. wyciągnęli go policjanci i ratownicy wopr

2 godzin temu
Zdjęcie: Policyjna łódź patrolowa na jeziorze, ilustracja do informacji o akcji ratunkowej na Wigrach


Na jeziorze Wigry zerwał się bardzo silny wiatr, który odciął windsurfera od brzegu. Mężczyzna nie był w stanie wrócić o własnych siłach. Z pomocą ruszyli suwalscy policjanci wodni patrolujący akwen razem z ratownikami WOPR.

Przebieg akcji

Zgłoszenie dotyczyło windsurfera, który przez silny wiatr nie mógł samodzielnie dopłynąć do brzegu. Patrol był w pobliżu, więc reakcja nastąpiła szybko.

Funkcjonariusze wyciągnęli mężczyznę z wody na pokład służbowej łodzi. Deskę wzięli na hol i bezpiecznie przetransportowali na brzeg. Akcja zakończyła się bez obrażeń.

Doświadczenie i sprzęt to nie wszystko

Najważniejszy element tej historii jest niepozorny. Windsurfer był doświadczony, miał założoną kamizelkę asekuracyjną oraz kask ochronny. Mimo to nie zdołał wrócić do brzegu.

To pokazuje, iż przy nagłej zmianie warunków sam sprzęt i umiejętności nie zawsze wystarczą. Kamizelka nie sprawia, iż wracamy do brzegu, tylko iż utrzymujemy się na powierzchni do czasu przybycia pomocy. W tym wypadku zadziałała dokładnie tak, jak powinna.

Wigry mają swoją specyfikę

Jezioro Wigry jest jednym z największych i najgłębszych akwenów w regionie, a jego rozczłonkowana linia brzegowa i otwarte plosa sprzyjają gwałtownym zmianom siły wiatru. Warunki potrafią zmienić się w ciągu kilkunastu minut, co dla sportów wodnych ma znaczenie większe niż na mniejszych, osłoniętych jeziorach.

Patrole wodne od maja

Policjanci wodni z suwalskiej komendy dbają o bezpieczeństwo wypoczywających nad wodą od początku maja. Ten przypadek pokazuje, iż ich obecność na akwenie ma bezpośrednie przełożenie na czas dotarcia pomocy.

Patrol działał wspólnie z ratownikami WOPR. Taka kooperacja ma znaczenie praktyczne: policja dysponuje uprawnieniami i łodzią służbową, ratownicy wodni doświadczeniem w wyciąganiu osób z wody. Na dużym akwenie liczy się przede wszystkim to, jak daleko od zdarzenia znajduje się najbliższa jednostka.

Koniec sezonu bywa zdradliwy

Ostatnie tygodnie wakacji to okres, w którym nad wodą jest mniej ludzi niż w szczycie sezonu, a pogoda staje się mniej stabilna. Mniejszy ruch na akwenie oznacza też mniejszą szansę, iż ktoś w pobliżu zauważy osobę w kłopotach.

To sytuacja odwrotna do lipcowej, kiedy zatłoczona plaża sama w sobie działa jak system wczesnego ostrzegania.

O czym pamiętać przed wypłynięciem

  • Sprawdzić prognozę, ze szczególną uwagą na porywy wiatru, a nie tylko na jego średnią prędkość.
  • Powiadomić kogoś na brzegu o planowanej trasie i porze powrotu.
  • Zabrać naładowany telefon w wodoszczelnym etui, bo to często jedyny sposób wezwania pomocy.
  • Nie zdejmować kamizelki asekuracyjnej choćby przy dobrej pogodzie i krótkim wypadzie.
  • W razie kłopotów pozostać przy sprzęcie, bo deska czy kajak są znacznie lepiej widoczne z łodzi ratowniczej niż sama głowa na wodzie.

Numer alarmowy nad wodą to 112. Zgłoszenie warto uzupełnić o możliwie dokładne wskazanie miejsca, na przykład nazwę plaży, pomostu albo widocznego z wody punktu orientacyjnego.

Źródło: Policja Podlaska. Zdjęcie: Fot. Policja Podlaska.

Idź do oryginalnego materiału