Siedem nazwisk i tragiczna historia. W Pleszewie odsłonięto nowy pomnik ofiar niemieckiej zbrodni

1 godzina temu

6 listopada 1939 roku, o godzinie 15.00, w Lasku Malińskim w Pleszewie Niemcy rozstrzelali siedmiu Polaków. Egzekucja była jednym z ostatnich akordów operacji „Tannenberg” w Wielkopolsce – akcji wymierzonej w polskie elity i osoby uznawane za potencjalne zagrożenie dla okupacyjnej władzy.

– Niemieckie oddziały specjalne jeździły po regionie i mordowały w celu zastraszenia społeczeństwa i wyeliminowania jednostek szczególnie wartościowych dla lokalnych społeczności – tłumaczy Adam Staszak, dyrektor Muzeum Regionalnego w Pleszewie.

Pomnik przeniesiony bliżej drogi

O zbrodni dokonanej w tak zwanym „Boreczku” przez lata przypominał pomnik, który stanął w lasku w 1965 roku.

– Przez lata było to miejsce, które odwiedzała każda klasa z pleszewskiej szkoły. Późniejszy zmiany, które nastąpiły w tej części miasta, brak możliwości dojścia do pomnika, sprawił, iż stało się ono niemal niedostępne – mówi burmistrz Arkadiusz Ptak.

Pomnik widywali więc jedynie ci, którzy wiedzieli o jego istnieniu i pojawiali się tam przechodząc przez pole i część lasu. Lepszy dostęp do miejsca upamiętniającego tragicznie zmarłych Pleszewian pojawił się po otwarciu nowej drogi – ulicy Ludwika Bociańskiego, z której dojście zajmowało już tylko kilkanaście kroków. Jednak „Boreczek” to własność prywatna, dlatego zapadła decyzja o „wyciągnięciu” pomnika bliżej drogi i wyeksponowaniu go szerszemu gronu mieszkańców i przyjezdnych.

https://zpleszewa.pl/wiadomosci/11-listopada-w-powiecie-pleszewskim-znamy-program-obchodow-we-wszystkich-gminach/vENYmbTZD1zE5iK5XG2X

https://zpleszewa.pl/wiadomosci/gigantyczna-inwestycja-w-pleszewie-beda-dostarczac-odlewy-do-europejskich-zakladow-wizualizacja/ZyLE6bWqS7ZDucZPbxEI

Dlaczego zginęli?

Nowy obelisk stanął tuż przy drodze, na wysokości przystanku autobusowego. Jego odsłonięcia dokonano w symbolicznym dniu - 6 listopada 2026 roku, czyli dokładnie w 87. rocznicę zbrodni. Na pomniku znajdują się nazwiska wszystkich siedmiu ofiar, których tożsamość udało się ustalić podczas ekshumacji.

– Było to możliwe dzięki zeznaniom naocznego świadka egzekucji Karola Peltza oraz Jana Tanasia, który na pobliskim drzewie zaznaczył miejsce pochowania zwłok, a także przedmiotom osobistego użytku znalezionym w masowym grobie – mówi dr Tomasz Cieślak z Instytutu Pamięci Narodowej, którego badania i praca poszerzyły wiedzę na temat tych tragicznych wydarzeń.

6 listopada 1939 roku Niemcy zamordowali: Stefana Magnuszewskiego, Józefa Szczepańskiego, Walentego Mizerkiewicza, Władysława Szewczyka, Stanisława Głucha, Czesława Kolibabkę i Kazimierza Ludwiczaka.

– Zasadne wydaje się postawienie pytania jakie były przyczyny egzekucji w Lasku Malińskim i śmierci tych osób. Jedną z nich były wydarzenia związane z opuszczeniem Pleszewa przez 70 pułk piechoty, który tego dnia wyruszył na front. W godzinach wieczornych w Pleszewie odbyła się wówczas antyniemiecka demonstracja polskiej ludności. Gromadzono się przed domami liderów miejscowych Niemców, którzy wykazywali antypolską postawę: pastora Roberta Scholza, rzeźnika Stolza i rodziny von Jouanne. Podczas niej wybito kilka szyb, ale żadnemu z nich nie zrobiono krzywdy. W tych wydarzeniach wzięło udział wielu młodych mieszkańców Pleszewa. Byli to także zamordowani 6 listopada 1939 r. Czesław Kolibabka, Stefan Magnuszewski i Kazimierz Ludwiczak. Wszystko wskazuje na to, iż nie była to jedyna przyczyna ich zgładzenia, ale już sam udział w demonstracji był dobrym pretekstem do represji – pisał w jednym ze swoich artykułów Tomasz Cieślak.

Krewny Kazimierza Ludwiczaka był obecny podczas odsłonięcia pomnika.

– To był mój wuja, starszy brat mojego ojca. Miał zaledwie 20 lat – podkreślał.

Symboliczny związek

Miejsce egzekucji w Lasku Malińskim ma dziś charakter symboliczny. Po ekshumacji przeprowadzonej w 1945 roku szczątki siedmiu Pleszewian przeniesiono na cmentarz komunalny przy ulicy Kaliskiej. Znajduje się tam pomnik i tablica upamiętniająca ofiary niemieckiej zbrodni.

– W ubiegłym roku dzięki środkom przekazanym przez Wielkopolski Urząd Wojewódzki, rozebraliśmy stary grób i postawiliśmy nowy pomnik. Zachowaliśmy jednak fragment poprzedniego monumentu, który wykorzystaliśmy przy tworzeniu tablicy. Dzięki temu udało się utrzymać symboliczny związek między miejscem pochówku ofiar a miejscem, w którym zostały rozstrzelane – podkreśla Adam Staszak.

Idź do oryginalnego materiału