Sensacyjny zwrot ws. śmierci 13-letniej Wiktorii. Po roku zatrzymano 14-latka

1 godzina temu

Zwrot po ponad roku w sprawie śmierci 13-letniej Wiktorii z wielkopolskiej wsi Linie. Dziewczynka została odnaleziona martwa w lesie, a początkowo wszystko wskazywało na samobójstwo. Śledczy od początku mieli jednak wątpliwości. Teraz zatrzymano 14-letniego Olka, który według prokuratury miał zabić koleżankę i upozorować jej śmierć. Materiał "Interwencji".

"Interwencja"
Zwrot ws śmierci 13-letniej Wiktorii

Linie - mała wieś w województwie wielkopolskim. Znają się tu adekwatnie wszyscy. Mieszka tu nieco ponad 200 osób. Jeszcze niedawno byli wśród nich również 13-letnia Wiktoria i jej kolega - o rok starszy Olek.

Od brata zatrzymanego Olka słyszymy, iż jego rodzina miała konflikt z rodziną Wiktorii, a on znalazł się w jego centrum. - Ponieważ zostałem oskarżony o molestowanie jej. Napisała do mojego najlepszego przyjaciela, iż ją molestowałem. Nigdy nic takiego nie robiłem - podkreśla.

- Porobiłam screeny i pojechałam to zgłosić na policję, dlatego iż syn skończył już 16 lat. I mógłby być karany jako osoba dorosła za takie rzeczy. Aleksander miał zakaz kontaktów jakichkolwiek z tą dziewczynką. A jak się okazało, to spotykali się, rozmawiali ze sobą i tak to się skończyło, jak się skończyło - dodaje Barbara Stachowiak, matka zatrzymanego Aleksandra.

Dodaje, iż oboje chodzili do jednej klasy.

- Razem siedzieli w ławce, z tego co on mi opowiadał. Syn jest od niej starszy, ale miał problemy z przyswojeniem wiadomości… Dwa razy powtarzał klasę - tłumaczy.

"Interwencja". Zwrot ws. śmierci 13-letniej Wiktorii. Po roku zatrzymano 14-latka

Mieszkaniec wsi Linie, którego pytamy o sprawę przyznaje, iż rozmawiał z rodzicami Wiktorii. - Mówili, iż on był wielce zakochany, a ona go nie chciała.

Inaczej uważa brat zatrzymanego chłopaka. - Raczej nie był w niej zakochany. Inna dziewczyna mu się podobała. Inaczej by mi powiedziałby o tym albo swojemu koledze - zaznacza.

ZOBACZ: Tragedia w turystycznym raju. Zawalił się 9-piętrowy hotel


Jest 3 marca 2025. Po godzinie piętnastej Wiktoria wychodzi z domu. W planie najprawdopodobniej ma spotkanie z Olkiem. Krótko po tym urywa się z nią jakikolwiek kontakt. Wieczorem rozpoczynają się poszukiwania.

- Tego wieczoru Olek był w miarę spokojny. Jeździł sobie rowerem po szosie cały czas. Maksymalnie zniknął mi z oczu na 10 minut. Pamiętam też, iż tego dnia był smutny, siedział sam w pokoju, oglądał telefon. Nie pytałem go, co się stało, w ten dzień akurat byliśmy pokłóceni. Gdy wieczorem odnaleziono ciało Wiktorii, to tak jakby, ta zła energia z niego zeszła. Rozpłakał się, ale nic nie mówił – wspomina brat Aleksandra.

Nie żyje nastoletnia Wiktoria. Prokuratura zatrzymała podejrzanego

Ciało Wiktorii zostaje odnalezione w pobliskim lesie przed północą. Dziewczynka jest powieszona na jednym z drzew. Na pierwszy rzut oka jej śmierć wygląda na samobójstwo. Okoliczności tragedii od samego początku budzą jednak wątpliwości.

- Byłam to drzewo obejrzeć. Na takim prostym, to jest nie sposób, żeby się ktoś powiesił - ocenia mieszkanka wsi Linie

- Pozycja powieszenia była atypowa, półleżąca, półsiedząca. Były też pewne ślady defensywne, czyli ślady jakiejś obrony - wyjaśnia Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

- Ten chłopak się z nią spotkał, policja go rozpytywała. Ale on wszystkiemu wtedy zaprzeczał. Powiedział, iż nie spotkali się tego dnia - mówi Piotr Szatkowski z kanału Kryminalna Polska.

ZOBACZ: Pożar zabytkowego kościoła w Przemyślu. "Znaczne uszkodzenia"


- On o tym mamie powiedział, iż w ten dzień, kiedy to się stało, to on ją znalazł. Podobno wisiała na drzewie i się nie ruszała - opowiada brat Aleksandra.

- Powiedział mi o tym tego samego dnia, w nocy. Nie mówiłam o tym nikomu, bo nie chciałam po prostu, żeby ludzie myśleli o nas, jak o mordercach, a okazało się w ogóle inaczej – dodaje Barbara Stachowiak.

- Po dwóch czy trzech dniach przyjechali ci, co badali DNA. Dzieci się rozebrały, jeden ich pooglądał wszystkich, czy nie podrapani, wymazy pobrał i wszystko. Przekazał, iż jak osiem tygodni nie znajdą nic, to przyjadą i dowody zniszczą. No i był cały czas spokój - opowiada Michał Stachowiak, ojciec Aleksandra.

Śledczy znaleźli ślady DNA. Podejrzany trafił do specjalnego ośrodka

Policjanci chcieli sprawdzić telefon chłopaka. Okazało się, iż przekazał urządzenie należące do kogoś innego.

- Czyli możemy wnioskować, iż miał coś do ukrycia – komentuje Piotr Szatkowski z kanału Kryminalna Polska

- W tym telefonie nie było praktycznie nic oprócz tego, iż się mieli spotkać tego dnia. Ale bałam się, iż jak to wyjdzie, to ludzie nas zlinczują. W pewnym momencie przyszedł SMS: "morderco, ty zwyrodnialcu", to wzięłam i go wyrzuciłam do pieca. Bóg mi świadkiem! Gdybym teraz ten telefon miała, chętnie bym im dała - mówi Barbara Stachowiak.

Materiał wideo dostępny tutaj.

Śledczy znaleźli ślady DNA na linie, którą do drzewa przywiązana była Wiktoria.

- Nie wierzę w to, iż mój syn to zrobił. Naprawdę. Nie wierzę, iż mój syn, ani drugi miał cokolwiek z tym wspólnego - podkreśla Barbara Stachowiak.

Zdaniem śledczych Olek zabił Wiktorię, a następnie upozorował jej samobójstwo. Kilka tygodni temu chłopak został zatrzymany. Z uwagi na młody wiek, umieszczono go w specjalnym ośrodku. O jego dalszych losach zadecyduje Sąd Rodzinny.

- Ten chłopak miał wtedy 14 lat, będzie sądzony jak dziecko. Grozi mu poprawczak do 21. roku życia - wyjaśnia Piotr Szatkowski.

WIDEO: Aleksander Kwaśniewski w "Gościu Wydarzeń": Ameryka musi przeżyć szok
Idź do oryginalnego materiału