Sąsiedzka wojna zakończona mandatem

1 godzina temu
Wywołanie bezpotrzebnej interwencji służb ratunkowych to nie niewinny żart, ale poważne złamanie prawa, za które można słono zapłacić. Przekonał się o tym mieszkaniec powiatu sejneńskiego, który wezwał policjantów pod pretekstem sąsiedzkiej złośliwości. Gdy patrol pojawił się na miejscu, natychmiast wyszło na jaw, iż zgłoszenie nie miało nic wspólnego z rzeczywistością.

Rzekomy konflikt na wiejskiej posesji

Do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Sejnach wpłynęło niepokojące zgłoszenie. Wynikało z niego, iż na terenie jednej z miejscowości doszło do złośliwej i utrudniającej życie sąsiedzkiej awantury. Zgłaszający mężczyzna z pełnym przekonaniem twierdził, iż jego sąsiad wjechał traktorem i celowo zasypuje wjazd na jego posesję, uniemożliwiając mu normalne funkcjonowanie i opuszczenie działki. Funkcjonariusze, jak w każdym tego typu przypadku, potraktowali sprawę poważnie i niezwłocznie skierowali pod wskazany adres patrol.

Fikcja gwałtownie wyszła na jaw

Rzeczywistość, jaką zastali mundurowi po przyjeździe na miejsce, całkowicie odbiegała jednak od dramatycznego opisu przedstawionego przez telefon. Policjanci przeanalizowali sytuację i gwałtownie ustalili, iż żadnego celowego blokowania czy zasypywania bramy nie było. Zgłoszenie okazało się całkowicie bezzasadne, a wzywający patrol mężczyzna po
Idź do oryginalnego materiału