Samochody znikały jeden po drugim. Seria kradzieży na polskim lotnisku. Wywożono je lawetą

1 tydzień temu
Ludzie wracali z wakacji i zostawali z niczym. Zdarzenie z wrocławskiego lotniska obnażyło poważną lukę w systemie zabezpieczeń parkingów lotniskowych. Złodzieje wjeżdżali na jeden z nich lawetą i zabierali ze sobą samochody podróżnych. Sprawa wywołała falę pytań o odpowiedzialność i bezpieczeństwo. Zajmuje się tym policja.
Pasażerowie wracający z urlopu nie kryli zdumienia. Z długoterminowego parkingu Portu Lotniczego Wrocław-Strachowice w krótkim czasie zniknęły trzy samochody. Złodzieje działali wyjątkowo zuchwale, podjeżdżali lawetą, wywozili auta, a przez kilka dni nikt nie zareagował. Policja mówi wprost o bezczelności sprawców i zapewnia, iż ich zatrzymanie jest tylko kwestią czasu.


REKLAMA


Zobacz wideo 36-latek chciał ukraść hondę z parkingu. Nie udało mu się odjechać, więc... zabrał kierownicę, a potem ją zwrócił


Auta znikały jedno po drugim. Laweta działała "pod nosem" lotniska
Seria kradzieży wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy właściciele samochodów wrócili z zagranicznych wyjazdów. Z parkingu długoterminowego zniknęły co najmniej trzy pojazdy: dwa Mercedesy o wartości około 100 tys. zł każdy oraz Peugeot. W jednym z przypadków sprawcy nie poprzestali na kradzieży auta i opróżnili też jego wnętrze z cennych przedmiotów.
Z ustaleń wynika, iż złodzieje wykorzystywali lawetę oznaczoną jako "pomoc drogowa". Taki pojazd pojawiał się na parkingu przez kilka kolejnych dni. Na nagraniach z monitoringu widać, jak kolejne samochody są wywożone bez żadnych przeszkód.


Powrót z urlopu jak z koszmaru. Auta "wyparowały" z parkingu. Nikt nie reagował na kradzieże
Jednym z poszkodowanych był mieszkaniec Wrocławia, który zaparkował busa na parkingu D (długoterminowym), a we wnętrzu pojazdu zostawił trzy komplety aluminiowych felg należących do klienta.
Gdy wróciłem z kilkudniowego wypoczynku, felg już nie było. W środku wszystkie schowki były pootwierane. Zniknęła z nich gotówka i rzeczy osobiste
- relacjonuje poszkodowany mężczyzna w rozmowie z Wrocławskim Reporterem. Jak twierdzi, w biurze parkingu usłyszał jedynie, iż teren nie jest strzeżony, nie ma stałej ochrony i może co najwyżej złożyć reklamację. W trakcie rozmowy do biura weszła kolejna zdezorientowana rodzina, która właśnie wróciła z wakacji w Egipcie. Okazało się, iż z parkingu zniknął także ich Mercedes. Wtedy stało się jasne, iż nie był to pojedynczy incydent, ale zaplanowana seria kradzieży.


Obsługa parkingu początkowo nie spieszyła się z pomocą, więc na miejsce wezwano policję. Dopiero interwencja mundurowych sprawiła, iż zaczęto szukać nagrań z monitoringu i rozpoczęto analizę zapisów z kamer. To właśnie wtedy ujawniono skalę procederu. Kamery lotniskowe zarejestrowały charakterystyczną lawetę, która dzień po dniu pojawiała się na parkingu - czasami tylko na kilkanaście minut, a kiedy indziej stała tam całymi godzinami.
Zobacz też: Mieszkańcy bloków dostają pisma ze spółdzielni. Chodzi o istotny zakaz. W tle surowe kary
Lotnisko potwierdza kradzieże samochodów. Służby szukają sprawców
Okradzeni kierowcy nie mogą pojąć, jak to możliwe, iż nikt z obsługi parkingu ani lotniska nie zwrócił uwagi na pojawiającą się na tym terenie lawetę.
Nie potrafię zrozumieć, jak nikt nie zwrócił uwagi na lawetę pojawiającą się dzień po dniu. To nie jest normalny widok na parkingu lotniskowym
- komentuje jeden z poszkodowanych. Rzeczywiście, mało kto spodziewałby się, iż z oficjalnego parkingu lotniska mogą bezkarnie znikać samochody i to w biały dzień. Złodzieje najwyraźniej wykorzystali brak stałego nadzoru. Parking długoterminowy nie jest objęty stałym dozorem ani ochroną fizyczną. Zabezpieczenia ograniczają się do szlabanów i monitoringu, który - jak się okazało - nie był na bieżąco obserwowany.


Kuriozalna seria kradzieży na lotnisku we Wrocławiu odbiła się szerokim echem w mediach, a zarząd portu lotniczego gwałtownie wydał oficjalne oświadczenie. Rzeczniczka lotniska potwierdziła, iż doszło do kradzieży kilku pojazdów z parkingu długoterminowego i zapewniła o pełnej współpracy z policją.
Parking długoterminowy nie jest parkingiem strzeżonym ani dozorowanym, jednak system monitoringu i rejestrowania pojazdów zarówno wjeżdżających, jak i wyjeżdżających z parkingu pozwala na pełną identyfikację zarówno pojazdów, jak i kierowców. Wszelkie niezbędne materiały zostały już przekazane organom ścigania
- przekazała Ewelina Kogut z Portu Lotniczego Wrocław. Policja nie ukrywa, iż sprawa jest nietypowa. Funkcjonariusze mówią wprost o brawurze i bezczelności sprawców. najważniejsze znaczenie ma fakt, iż kamery zarejestrowały twarz kierowcy lawety podczas opłacania biletu parkingowego przy wyjeździe. Śledczy analizują nagrania i sprawdzają, czy skradzione auta nie trafiły do tzw. dziupli lub za granicę. Na razie nikt nie został zatrzymany, ale - jak zapewniają mundurowi - identyfikacja sprawców jest na zaawansowanym etapie.
W mediach społecznościowych nie brakuje głosów oburzenia. Internauci pytają, jak to możliwe, iż z terenu lotniska przez kilka dni tak śmiało wywożono samochody bez żadnej kontroli. Wielu podróżnych deklaruje, iż po tym incydencie dwa razy zastanowi się, zanim zostawi auto na niestrzeżonym parkingu przy lotnisku.
Źródła: facebook.com/wroclaw.reporter/, podroze.wprost.pl


Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.


Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Idź do oryginalnego materiału