Sąd nie może zbadać decyzji w sprawie zmarłego Kamilka. W sprawie wszystko utajniono

5 dni temu

Znęcali się nad małym chłopcem

Kamil zmarł 8 maja 2023 roku w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka po 35 dniach walki o życie. Według ustaleń śledczych, wcześniej przez kilka dni był brutalnie torturowany przez ojczyma, który m.in. oblewał go wrzątkiem i kładł na rozgrzanym piecu, powodując rozległe oparzenia ciała. Do szpitala trafił dopiero po interwencji biologicznego ojca. W styczniu 2025 roku umorzono natomiast postępowanie w sprawie możliwych zaniedbań ze strony urzędników i instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad rodziną.

Dawid B. i Magdalena B. zostali zatrzymani 5 kwietnia 2023 roku. Mężczyźnie postawiono zarzuty szczególnie brutalnego zabójstwa pasierba Kamila, znęcania się nad nim oraz nad czwórką innych dzieci i własnym synem, a także molestowania nieletniej. Jego żona, a zarazem matka chłopca, odpowiada za pomoc w zabójstwie ośmioletniego syna oraz za przemoc wobec dwójki swoich dzieci.

Prokuratura Regionalna w Gdańsku objęła aktem oskarżenia także innych członków rodziny — Anetę J. i Wojciecha J. — zarzucając im nieudzielenie pomocy dziecku. Oboje zostali uznani za winnych: kobieta otrzymała karę 10 miesięcy więzienia, a mężczyzna 6 miesięcy, przy czym wykonanie obu wyroków zawieszono na trzy lata. Sąd zdecydował również o utajnieniu uzasadnienia wyroku ze względu na dobro rodziny i ochronę małoletnich. Proces w tej sprawie rozpoczął się 30 czerwca ubiegłego roku.

Decyzja sądu o powrocie do rodziców

Sąd dyscyplinarny wstrzymał postępowanie wyjaśniające wobec sędzi, która wcześniej zdecydowała o przekazaniu Kamilka z powrotem pod opiekę rodziny mimo sygnałów mogących świadczyć o przemocy. Rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab chciał sprawdzić, czy decyzje sędzi były podejmowane prawidłowo i zgodnie z procedurami.

Jak wskazał Schab w rozmowie z Wirtualną Polską, nie może on zakończyć czynności, ponieważ Sąd Okręgowy w Częstochowie odmawia udostępnienia kluczowych akt mimo ponawianych wniosków. Przedstawiciel sądu tłumaczy, iż dokumenty nie mogą zostać przekazane z uwagi na niedawny, nieprawomocny wyrok, przygotowywane uzasadnienie oraz wcześniejsze krążenie akt między sądami.

Innego zdania jest socjolog prawa Bartosz Pilitowski, który uważa, iż dostęp do akt powinien być możliwy choćby w trakcie procesu, a kolejne odmowy mogą świadczyć o utrudnianiu postępowania. Jego zdaniem sprawy dyscyplinarne wobec sędziów bywają prowadzone nierówno — jedne przebiegają szybko, inne się przeciągają, zwłaszcza gdy środowisko okazuje solidarność wobec obwinionego.

Idź do oryginalnego materiału