Są poszukiwani europejskim nakazem aresztowania. Ich dzieci są już dorosłe. Gdzie jest rodzina Bogdańskich?

1 godzina temu

Zaginięcie rodziny Bogdańskich. Od 2003 roku wciąż nie wiadomo, co się z nimi stało

Sprawa od początku była wyjątkowa. W domu pozostały rzeczy osobiste, szkolne plecaki, kosmetyki, lekarstwa i ubrania. Zniknęły natomiast cztery paszporty. Nie było też śladu po rodzinie za granicą. Jedna z hipotez zakładała, iż Bogdańscy świadomie zerwali z dotychczasowym życiem. Inna, iż padli ofiarą przestępstwa związanego z problemami finansowymi Krzysztofa.

(arch. policja, Kryminalny Patrol)

Rodzina zbudowała dom pod Łodzią

Bożena i Krzysztof poznali się jeszcze w Technikum Łączności. Po ślubie doczekali się dwojga dzieci - Małgorzaty i Jakuba. Początkowo mieszkali w Łodzi, ale z czasem postanowili wybudować własny dom w Starowej Górze. Działkę Bożena otrzymała w prezencie ślubnym.

Wraz z rodziną zamieszkała tam również matka Krzysztofa, Danuta, która samotnie wychowywała syna. Jak wynika z późniejszych relacji, byli ze sobą bardzo związani. Kobieta miała za sobą udar i wymagała opieki.

Przez pewien czas Bogdańskim dobrze się powodziło. Krzysztof prowadził firmę zajmującą się sprowadzaniem części komputerowych. Były to czasy, gdy handel sprzętem komputerowym mógł przynosić znaczne dochody. Rodzina żyła na wysokim poziomie, a dzieci uczęszczały do prywatnych szkół.

Z czasem sytuacja zaczęła się jednak zmieniać.

Problemy finansowe i coraz większe długi

Rynek komputerowy zaczął się zmieniać, a firmie Krzysztofa coraz trudniej było utrzymać wcześniejszą pozycję. Mężczyzna próbował kolejnych sposobów na zarabianie pieniędzy. Zajmował się między innymi handlem pirackimi nagraniami.

Według relacji przedstawianych po latach przez byłego policjanta Dariusza Nowaka, Krzysztof zyskał opinię człowieka, który potrafił pomnażać pieniądze. Znajomi i inne osoby miały powierzać mu swoje oszczędności, licząc na późniejszy zwrot z zyskiem.

W pewnym momencie problemy finansowe rodziny stały się poważne. Bogdańscy zaczęli pożyczać pieniądze od krewnych i znajomych. Zaciągnęli również kredyty pod zastaw domu – osobno Krzysztof, Bożena i Danuta.

Śledczy szacowali później, iż zobowiązania rodziny mogły sięgać choćby miliona złotych.

Co szczególnie zastanawiające, tuż przed zaginięciem Bogdańscy zaczęli również gromadzić gotówkę. Zaciągali kolejne zobowiązania, sprzedali samochód Volvo wart około 60 tys. zł i pozyskiwali pieniądze od innych osób. Nie wiadomo, jaki był cel tych działań.

Ostatnia rozmowa przed Wielkanocą

Wielkanoc w 2003 roku przypadała na 20 kwietnia. Kilka dni wcześniej wydarzyło się coś, co z perspektywy czasu nabrało szczególnego znaczenia.

9 kwietnia Bożena zadzwoniła do swojej siostry Danuty. Powiedziała, iż ma problemy i poprosiła o pożyczkę. Siostra chciała dowiedzieć się, co dokładnie się dzieje, jednak Bożena miała odpowiedzieć, iż nie jest to temat na rozmowę telefoniczną.

Dwa dni później Danuta pojechała do Starowej Góry. Na miejscu nie zastała siostry. Pojawił się natomiast Krzysztof, który miał być niezadowolony z jej wizyty i nie wpuścił jej do domu.

Kobieta opowiedziała o tym ojcu. 18 kwietnia mężczyzna sam pojechał do domu Bogdańskich. Tym razem również zastał tylko Krzysztofa.

Krzysztof tłumaczył, iż Bożena wraz z dziećmi wyjechała do Wrocławia. Miała uczestniczyć w kursie menadżerskim, ponieważ małżeństwo planowało otworzyć biuro turystyczne. Dzieci miały przy okazji zwiedzać miasto.

Danuta, matka Krzysztofa, miała natomiast przebywać u znajomych w Chojnach.

Krzysztof przekazał również, iż rodzina nie spędzi świąt w Polsce, ponieważ planuje wyjazd do Niemiec. Podobną wersję wydarzeń miał później przedstawić sąsiadce.

Po świętach telefon zamilkł

Po 18 kwietnia kontakt z rodziną się urwał. Po Wielkanocy telefon Bogdańskich był już głuchy.

Siostra Bożeny ponownie pojechała więc do Starowej Góry. Dom był zamknięty. Na miejscu spotkała pracownicę szkoły, do której chodził Jakub. Dowiedziała się od niej, iż chłopiec od kilku tygodni nie pojawiał się na zajęciach.

Rodzina zaczęła sprawdzać informacje przekazywane przez Krzysztofa. gwałtownie okazało się, iż nie zgadzały się one z rzeczywistością. Bogdańscy nie spędzili świąt w Niemczech. Bożena nie uczestniczyła w kursie we Wrocławiu, a Danuta nie przebywała u znajomych w Chojnach.

8 maja 2003 roku rodzina powiadomiła policję o zaginięciu.

https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/anna-midera-odwolana-z-funkcji-prezesa-lodzkiego-lotniska/QFsHTQ2RyOqEfiTaUpgF

W domu wszystko wyglądało tak, jakby mieszkańcy mieli zaraz wrócić

Dwa dni później funkcjonariusze weszli do domu Bogdańskich.

Zastali tam rzeczy, które sugerowały, iż mieszkańcy nie planowali długiego wyjazdu. W przedpokoju znajdowały się spakowane plecaki dzieci. Na swoich miejscach były szczoteczki do zębów, kosmetyki i lekarstwa Danuty. W domu znajdowały się również schowane walizki.

W lodówce pozostało jedzenie, które z czasem się zepsuło. W jednym z kontaktów znajdowała się ładowarka.

Brakowało przede wszystkim czterech paszportów. Danuta nie posiadała takiego dokumentu. Z domu zniknęła również ulubiona piżama Jakuba.

Poza tym większość rzeczy pozostała nietknięta.

Śledczy sprawdzali również hipotezę zabójstwa

Jednym z pierwszych tropów były interesy prowadzone przez Krzysztofa. Policjanci przeszukali siedzibę jego firmy. Okazało się, iż ktoś wymontował z komputerów wszystkie twarde dyski. Uniemożliwiło to między innymi odtworzenie historii ich użytkowania.

Śledczy brali pod uwagę również najbardziej tragiczną wersję wydarzeń - zabójstwo całej rodziny.

Przeszukano dom, także przy wykorzystaniu lamp UV, które mogą pomóc w ujawnieniu śladów krwi. Nie znaleziono jednak dowodów wskazujących na to, iż w budynku doszło do zbrodni. Sprawdzono także okoliczny teren. Bez rezultatu.

W poszukiwania zaangażowano Interpol oraz prywatnych detektywów. W sprawie pojawił się choćby jasnowidz. Żaden z podejmowanych tropów nie doprowadził jednak do odnalezienia Bogdańskich.

Uciekli czy zostali zamordowani?

Po latach wciąż nie ma pewnej odpowiedzi na pytanie, co stało się z rodziną. Jedna z hipotez zakłada, iż Bogdańscy świadomie zdecydowali się rozpocząć nowe życie i wyjechali za granicę. Cztery zabrane paszporty mogą przemawiać za takim scenariuszem. Problemem pozostaje jednak brak jakichkolwiek potwierdzonych informacji o ich dalszych losach.

Drugą możliwością jest zabójstwo. Nie udało się jednak znaleźć ciał ani śladów wskazujących jednoznacznie na popełnienie zbrodni.

Według Dariusza Nowaka jednym z kluczowych pytań pozostaje rola Krzysztofa. Były funkcjonariusz wskazywał, iż mężczyzna mógł mieć wystarczająco dużo wiedzy i pomysłowości, aby zaplanować zniknięcie rodziny. Jednocześnie zaznaczał, iż nie ma dowodów pozwalających stwierdzić, iż Krzysztof był odpowiedzialny za śmierć bliskich.

Nie można więc wykluczyć żadnego ze scenariuszy.

Ponad 20 lat bez odpowiedzi

Od zaginięcia Bogdańskich minęły już ponad dwie dekady. Gdyby rodzina żyła, Krzysztof i Bożena byliby dziś w wieku około 70 lat. Małgorzata i Jakub są dorosłymi ludźmi, a Danuta, gdyby przez cały czas żyła , miałaby ponad 80 lat. Trójka najstarszych osób, wciąż musi oglądać się za siebie, ponieważ z powodu niespłaconych pożyczek, przez cały czas są poszukiwani listami gończymi, a także europejskim nakazem aresztowanie.

Dom Bogdańskich w Starowej Górze wciąż stoi. Opiekują się nim bliscy.

To jeden z tych przypadków, w których czas nie przyniósł rozwiązania. Nie odnaleziono rodziny, nie znaleziono ich ciał, a okoliczności zaginięcia pozostają niewyjaśnione. Do dziś nie wiadomo, czy Bogdańscy sami postanowili zniknąć, czy też padli ofiarą przestępstwa.

Jedno pozostaje pewne: w kwietniu 2003 roku pięć osób zniknęło, pozostawiając za sobą dom pełen swoich rzeczy i pytanie, na które przez ponad 20 lat nikt nie znalazł odpowiedzi.

https://tulodz.pl/lodzkie/ucieczka-z-miasta-na-wies-ai-wytypowalo-najlepsze-sypialnie-w-woj-lodzkim/PUutLnlIrG1uVNHH6VNq
Idź do oryginalnego materiału