Ryzykował życie dla 300 dolarów. Historia kuriera z Indochin

1 godzina temu

300 dolarów, czyli trochę więcej niż 1000 złotych – tyle miał zarobić Daniel S., obywatel Polski, za specjalny kurs z ładunkiem heroiny do stolicy Tajwanu – Tajpej. Pieniędzmi cieszył się tylko kilka godzin. Zabrała mu je tajwańska policja, a sąd nakazał ich przepadek i przekazanie na rzecz skarbu państwa. To jednak nie największy problem S. Sąd I instancji w Tajpej skazał go na 17 lat i 8 miesięcy więzienia. Pozostała nadzieja, iż sąd wyższej instancji okaże się bardziej łaskawy.

Tajemniczy sygnał

Był poniedziałek 27 października 2025 r. Daniel S. – jak kilka tysięcy innych podróżnych – czekał do odprawy w ogromnym terminalu lotniska Wattay w stolicy Laos Wentiane. Rutynowo położył na taśmie cały bagaż podręczny i telefon, a potem spokojnym krokiem podszedł do kontroli bezpieczeństwa. Nie zauważył, iż bramka wysłała dyskretny sygnał do umundurowanego strażnika. Ten zauważył to i skontrolował go jeszcze detektorem do wykrywania metali. Niczego nie wykrył, przepuścił więc młodego Polaka, ale na chwilę zatrzymał jego paszport. Dane natychmiast wpisał do specjalnej bazy danych. To rutynowe działanie, gdy bramka wysyła sygnał wskazujący na możliwość obecności narkotyków. Daniel S. poszedł dalej w kierunku bramki odlotu. Nie wiedział, iż strażnik z lotniska natychmiast się dowiedział, dokąd leci i przesłał wiadomość, iż być może Polak coś przemyca.

Idź do oryginalnego materiału