Ruszył proces po śmierci 15-letniego harcerza

1 godzina temu

Sprawa od początku budzi duże zainteresowanie, ponieważ dotyczy nie tylko tragicznej śmierci nastolatka, ale również zasad bezpieczeństwa podczas obozów i odpowiedzialności osób sprawujących opiekę nad niepełnoletnimi uczestnikami.

Według ustaleń śledczych 15-latek miał w ramach nocnej próby przepłynąć około 500 metrów przez jezioro w pełnym umundurowaniu, w tym w ciężkich butach. Po dotarciu na drugi brzeg miał rozpalić ognisko.

Prokuratura przyjęła, iż polecenie wykonania zadania wydał Marek G., natomiast Igor K., jako ratownik, miał dopuścić do przeprowadzenia próby bez adekwatnego zabezpieczenia.

Istotne znaczenie ma w tej sprawie kwestia asekuracji. Początkowo pojawiały się informacje, iż nastolatek był zabezpieczany z łodzi przez opiekuna i ratownika. Późniejsze ustalenia policji miały jednak wykazać, iż obaj mężczyźni pozostawali na pomoście. Dopiero gdy zorientowali się, iż chłopiec zniknął pod wodą, ruszyli na jezioro łodzią. Jak ustalono, znajdujący się na niej sprzęt ratunkowy nie był wcześniej przygotowany do natychmiastowego użycia.

Ciało 15-latka odnaleziono nad ranem, kilka godzin po rozpoczęciu akcji poszukiwawczej.

Obaj mężczyźni usłyszeli zarzuty narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. Pierwszy z tych czynów zagrożony jest karą do 3 lat więzienia, drugi – do 5 lat.

Na wcześniejszym etapie postępowania wobec dowódcy drużyny zastosowano dozór policji, poręczenie majątkowe, zakaz kontaktowania się z uczestnikami obozu oraz zakaz pełnienia funkcji związanych z opieką nad małoletnimi. Ratownik składał wyjaśnienia, ale nie objęto go środkami zapobiegawczymi.

Podczas pierwszej rozprawy sędzia Łukasz Sozański poinformował, iż wpłynęły wnioski o wyłączenie jawności postępowania. Złożyli je obrońca jednego z oskarżonych oraz pełnomocnik pokrzywdzonych.

Prokuratura nie sprzeciwiła się takiemu rozwiązaniu. Prokurator Magdalena Kasprzak wskazała, iż wniosek rodziny został umotywowany dobrem pokrzywdzonych i koniecznością ponownego mierzenia się z okolicznościami śmierci dziecka.

Po rozpoznaniu wniosków sąd zdecydował, iż dalsza część procesu nie będzie jawna. Oznacza to, iż media i publiczność nie będą mogły uczestniczyć w kolejnych rozprawach ani relacjonować składanych zeznań.

Jawne pozostanie natomiast końcowe rozstrzygnięcie. Sędzia zapowiedział, iż zarówno ogłoszenie wyroku, jak i jego uzasadnienie będą dostępne publicznie.

Idź do oryginalnego materiału