Rozwikłana zagadka zabójstwa sprzed 22 lat. Szkielet nad Łyną i wózek dziecięcy pod osłoną nocy [WIDEO]

2 godzin temu
Zdjęcie: Rozwikłana zagadka zabójstwa sprzed 22 lat. Szkielet nad Łyną i wózek dziecięcy pod osłoną nocy [WIDEO] / fot. KMP Olsztyn


Po ponad dwóch dekadach milczenia sprawa makabrycznego odkrycia w lesie przy ul. 15 Dywizji w Olsztynie znalazła swój finał. Olsztyńscy kryminalni we współpracy z prokuraturą zatrzymali 61-letnią kobietę, która przyznała się do zabójstwa partnera.


Tajemnica ukryta w ziemi przez ponad dwadzieścia lat ujrzała światło dzienne w najmniej oczekiwanym momencie. W wyniku wspólnego śledztwa Prokuratury Okręgowej w Olsztynie oraz skrupulatnej pracy policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, rozwikłano zagadkę morderstwa z 2004 roku. 61-letnia mieszkanka miasta usłyszała zarzut zabójstwa i trafiła do tymczasowego aresztu.

Przypadkowe odkrycie podczas zabawy w lesie

Początek tej sprawy sięga września 2025 roku. To wówczas dwie młode osoby, bawiące się w kompleksie leśnym w okolicach rzeki Łyny przy ul. 15 Dywizji w Olsztynie, podczas kopania w ziemi przypadkowo natrafiły na ludzkie szczątki. O przerażającym znalezisku niezwłocznie powiadomiono policję i prokuraturę.

Już wstępne oględziny miejsca oraz wykopanego ciała pozwoliły śledczym przypuszczać, iż do zgonu nie doszło z przyczyn naturalnych. Miejsce zakopania zwłok zostało wybrane w sposób celowy – miało na zawsze pozostać nieodkryte. Prokurator Okręgowy w Olsztynie wszczął śledztwo w sprawie zabójstwa nieznanej osoby, a do działań operacyjnych przystąpili doświadczeni kryminalni z KWP w Olsztynie.

Testy DNA i przełom w identyfikacji

Przy odnalezionym szkielecie nie było żadnych dokumentów ani przedmiotów, które ułatwiłyby identyfikację. Tożsamość zmarłego przez długi czas pozostawała całkowitą zagadką. Przełom nastąpił dopiero dzięki skomplikowanym badaniom biologicznym i szczegółowej analizie kodu genetycznego DNA.
Wyniki badań wykazały, iż szczątki należały do mężczyzny urodzonego w 1958 roku. Jak ustalili policjanci, mężczyzna od 1998 roku nie posiadał stałego miejsca zamieszkania. Co więcej, był poszukiwany przez Sąd Rejonowy w Olsztynie do odbycia kary więzienia w związku z wcześniejszymi wyrokami. Z ustaleń kryminalnych wynikało jednoznacznie, iż po raz ostatni widziano go żywego na początku 2004 roku.

Makabryczny transport pod osłoną nocy

Dalsze czynności procesowe, żmudne przesłuchania wytypowanych świadków oraz metody pracy operacyjnej doprowadziły śledczych do 61-letniej mieszkanki Olsztyna. Jak się okazało, 22 lata temu kobieta pozostawała z zamordowanym w bliskiej, osobistej relacji.
Podczas przesłuchania kobieta pękła i złożyła obszerne wyjaśnienia, przyznając się do spowodowania śmierci mężczyzny. Do zbrodni doszło na początku 2004 roku podczas ich wspólnego przebywania w pobliżu jego miejsca zamieszkania. Gdy mężczyzna zmarł w wyniku jej działań, kobieta postanowiła za wszelką cenę zatrzeć ślady.
Pod osłoną nocy, chcąc uniknąć wzbudzenia podejrzeń sąsiadów i przechodniów, załadowała ciało na wózek dziecięcy i przetransportowała je w rejon rzeki Łyny. Tam, w wykopanym wcześniej prowizorycznym dole, ukryła zwłoki, przysypując je ziemią, gałęziami i liśćmi. Podczas szczegółowej wizji lokalnej z udziałem prokuratora i policjantów 61-latka dokładnie odtworzyła przebieg tamtych wydarzeń.

Aresztowanie i widmo dożywocia

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego oraz jednoznacznych zeznań i wyjaśnień podejrzanej, prokurator przedstawił 61-latce zarzut dokanania zabójstwa. Sąd Rejonowy w Olsztynie przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec kobiety środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.


Za zbrodnię popełnioną ponad dwie dekady temu podejrzanej grozi surowa odpowiedzialność karna – od 8 lat więzienia do dożywocia.

źródło: KMP Olsztyn

Idź do oryginalnego materiału