Piękna pogoda, obecność służb mundurowych oraz spotkanie miłośników wyjątkowych aut sprawiły, iż Lubonianie ochoczo przyszli do Parku Papieskiego przy ul. Unijnej całymi rodzinami.
12 września odbył się Rodzinny Festyn Służb Mundurowych pod hasłem „Z myślą o bezpieczeństwie”. Mieszkańcy mieli okazję spotkać się i porozmawiać z przedstawicielami Policji, Straży Pożarnej, Straży Miejskiej, Służby Więziennej, Wojska, 31. Bazy Lotnictwa Taktycznego Poznań-Krzesiny, Związku Strzeleckiego „Strzelec” czy Straży Ochrony Kolei. Najbardziej podekscytowani byli młodzi pasjonaci mundurów.
Mogli zobaczyć wóz strażacki, wsiąść na policyjną motorówkę, a choćby ubrać specjalną kamizelkę i kask ochronny przy stanowisku Służby Więziennej czy wziąć do ręki prawdziwe kajdanki i pałkę. Chętni brali udział w konkursach na temat wiedzy o bezpieczeństwie, przeprowadzonym przez policjantów.
Dziewczynki natomiast chętniej odwiedzały namiot, w którym ekipa do zadań specjalnych – „Rozrabiaki” przygotowała kreatywne warsztaty, zabawy zręcznościowe, kolorowanie czy robienie tatuaży. Starsi natomiast mogli dowiedzieć się ciekawostek na temat stroju pilota czy pierwszej pomocy. Gdy już głód wiedzy został zaspokojony, można było zająć się bardziej przyziemnym głodem.
Twórcy strefy gastronomicznej zadbali o to, by każdy znalazł coś dla siebie. Były zatem: smażone kiełbaski, frytki, grochówka, a na deser lody czy wata cukrowa. Po drugiej stronie placu był raj dla fanów motoryzacji. Ryk silników, lśniące karoserie wyjątkowych aut, podrasowane cztery kółka pod różnym względem przyciągały zwłaszcza panów (choć i niektóre panie skusiły się na zdjęcie z ciekawym autem).
Istne szaleństwo było jednak wtedy, gdy kierowcy włączyli muzykę. Bit był taki, iż ziemia drżała, a osoba siedząca w aucie odczuwała konkretne wibracje. I choć prawdopodobnie cena każdego z prezentowanych aut mogłaby solidnie wyczyścić konto, każdy mógł opuścić festyn z własnym małym samochodzikiem, zakupionym na jednym ze stoisk. A iż motoryzacja to zabawa, pokazał konkurs, w którym trzeba było samodzielnie lub w parach przejechać kilka metrów na małym rowerku i/lub skakać przez skakankę, a następnie przykręcić prawdziwe koło samochodowe przy gromkim dopingu publiczności.
Śmiechu było co niemiara! A gdy już starsi mieli dosyć, a młodsi przez cały czas tryskali energią, idealnym wyjściem była zabawa na dmuchańcach lub na pobliskim placu zabaw.
Reasumując – atrakcje były, edukacja była, jedzenie było, zabawa też, pogoda dopisała, Lubonianie zadowoleni. Piknik uważamy zatem za udany!
tekst i fot. Beata Stempczyńska






50 minut temu














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·