Facebook, referendum i zarzuty dotyczące etykiSkargę złożyła 9 września 2026 roku radna Henryka Wiśniewska. Dotyczyła ona formy, skali i charakteru aktywności kierownik Emilii Ignatowicz-Steć w mediach społecznościowych, w szczególności na Facebooku. Radna zwróciła uwagę na sposób, w jaki kierownik miejskiej jednostki wypowiadała się o radnych i mieszkańcach, a także na jej udział w dyskusji poprzedzającej referendum w sprawie odwołania
burmistrza.Do skargi dołączono 13 załączników obejmujących łącznie 18 stron zrzutów ekranu. Materiały te miały dokumentować wpisy i komentarze, które - zdaniem skarżącej - mogły świadczyć o naruszeniu standardów obowiązujących pracownika samorzą
dowego.Henryka Wiśniewska powołała się na art. 24 ustawy „O pracownikach samorządowych”. Przepis ten określa obowiązki związane między innymi z wykonywaniem zadań publicznych, ochroną godności pracownika samorządowego oraz zachowaniem uprzejmości i życzliwości w kontaktach z
obywatelami.Radna podkreślała, iż jej zastrzeżenia nie dotyczą samego korzystania przez kierownik ZWiK z mediów społecznościowych ani faktu, iż mieszka ona poza granicami miasta. Przedmiotem skargi miały być przede wszystkim treść i sposób formułowania publicznych wypowiedzi oraz ich zgodność z obowiązkami wynikającymi z zajmowanego stanowiska.Wśród analizowanych wpisów znalazły się komentarze zarzucające radnym brak samodzielności i podpisywanie dokumentów bez wcześniejszego zapoznania się z ich treścią. Pojawiło się również określenie działań referendalnych mianem „nagonki”.Kontrowersje wzbudziły także sformułowania odnoszące się do poziomu dyskusji na jednym z portali internetowych. Kierownik ZWiK miała ocenić go jako „zbyt niski choćby dla oczyszczalni ścieków”. W analizowanych materiałach znalazła się ponadto wypowiedź podważająca inteligencję jednej z uczestniczek dyskusji. To właśnie charakter tych komentarzy stał się jednym z głównych punktów sporu między radną a kierownik miejskiej jednostki.W toku postępowania wyjaśniającego Emilia Ignatowicz-Steć potwierdziła, iż jest autorką kwestionowanych wpisów. Wyjaśniła, iż publikowała je od 1 czerwca 2026 roku, poza godzinami pracy i przy użyciu prywatnego sprzę
tu.Kierownik argumentowała, iż wypowiedzi miały charakter prywatnej polemiki dotyczącej spraw publicznych. W jej ocenie korzystały z ochrony wolności słowa, gwarantowanej przez art. 54 Konstytucji RP oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.W pisemnych wyjaśnieniach wniosła o uznanie skargi za całkowicie niezasadną. Wskazywała tym samym, iż sam fakt zajmowania stanowiska kierowniczego w miejskiej jednostce nie powinien automatycznie pozbawiać jej prawa do wyrażania prywatnych opinii w debacie
publicznej.Komisja nie dopatrzyła się podstaw do uznania skargiPo przeanalizowaniu zgromadzonych materiałów komisja skarg, wniosków i petycji zarekomendowała radzie uznanie skargi za niezasadną. W uzasadnieniu do uchwały przewodniczący komisji Jakub Zduńczuk wskazał, iż choć część wpisów miała ironiczny i nieprzychylny charakter, nie zawierały one wulgaryzmów, gróźb ani obelg. Zwrócono również uwagę, iż analizowane wypowiedzi nie wymieniały konkretnych osób z imienia i nazwiska.- Udział kierownik ZWiK w debacie towarzyszącej referendum mieścił się w granicach swobody wypowiedzi. Istotne jest także wprowadzenie rozróżnienia pomiędzy prywatną aktywnością w dyskusji publicznej a wykonywaniem obowiązków służbowych – zaznaczył w uzasadnieniu przewodniczący komisji. Jednocześnie zaapelował do wszystkich uczestników lokalnego życia publicznego o zachowanie rzeczowej formy wypowiedzi. Podkreślił, iż sposób prowadzenia sporów ma znaczenie dla jakości debaty oraz budowania zaufania mieszkańców do osób pełniących funkcje
publiczne.Rekomendacja komisji nie zakończyła jednak sprawy. Ostateczną decyzję musieli podjąć radni podczas sesji, a przedstawione stanowisko stało się punktem wyjścia do dalszej, momentami ostrej wymiany zdań.Radna Henryka Wiśniewska: „Etyka zawodowa powinna obowiązywać”Podczas dyskusji Henryka Wiśniewska zakwestionowała sposób, w jaki komisja oceniła aktywność kierownik ZWiK. Wskazywała, iż jej zdaniem część wpisów wykraczała poza zwykłą prywatną polemikę i mogła być odbierana jako wypowiedzi osoby występującej w roli przedstawicielki miejskiej
jednostki.Radna zwróciła również uwagę na standardy etyczne związane z pełnioną funkcją. Jej zdaniem kierownik ZWiK nie powinna publicznie komentować sposobu działania radnych w sposób, który może być odbierany jako podważanie ich samodzielności lub kompetencji. - Ja chciałam tylko zapytać, czy w zakresie obowiązków pani kierownik znajdują się także obowiązki rzecznika prasowego? Bo to, co było pisane, no to już było pisane w charakterze rzecznika prasowego - oceniła radna Wiśniewska. Następnie podkreśliła, iż w jej ocenie obowiązki zawodowe powinny wiązać się z odpowiednim sposobem wypowiadania się o innych osobach, również w przestrzeni
internetowej.Dalsza część artykułu na kolejnej stronie. - Myślę, iż etyka zawodowa powinna obowiązywać, bo jednak to jest stanowisko pani kierownik i nie w pani gestii jest mówić czy pisać, czy radna podpisała się prawą ręką, czy lewą - argumentowała radna.W dalszej części wypowiedzi Henryka Wiśniewska odniosła się do funkcjonowania miejskiej infrastruktury kanalizacyjnej. Przywołała sytuację związaną z poszukiwaniem usterki w rejonie ulicy Fabrycznej 34. Według jej relacji pracownicy mieli przez około dwa tygodnie szukać miejsca awarii, a mieszkańcy w tym czasie zgłaszać problem.- Lepiej radziłabym zapoznać się z mapkami studzienek kanalizacyjnych, bo był taki fakt, iż robotnicy dwa tygodnie jak we mgle szukali, gdzie mają usterkę naprawić. Okazało się, iż nikt nie wiedział, iż na Fabrycznej 34 jest oczyszczalnia ścieków. Mieszkańcy przez dwa tygodnie dzwonili - mówiła Wiś
niewska.Na zakończenie zwróciła się bezpośrednio do kierownik ZWiK, przeciwstawiając swoje obowiązki radnej zadaniom związanym z zarządzaniem miejską jednostką.- Tak więc myślę, pani kierownik, ja zajmę się podpisywaniem prawą ręką, a pani dbaniem o estetykę miasta – podsumowała radna. Emilia Ignatowicz-Steć odpowiedziała na zarzutyKierownik Zakładu Wodociągów i Kanalizacji odniosła się zarówno do kwestii czasu publikowania wpisów, jak i zarzutów dotyczących etyki zawodowej. Podtrzymała stanowisko, iż jej aktywność w mediach społecznościowych odbywała się poza godzinami pracy i nie była związana z wykonywaniem obowiązków służbowych.- Wszystkie moje wypowiedzi i wpisy były w czasie prywatnym, więc nie naruszyły tutaj moich obowiązków służbowych - odpowiedziała na tę część zarzutów kierownik zakładu. Nawiązała również do uwagi radnej dotyczącej rzekomego występowania w roli rzecznika prasowego. Zareagowała na nią z ironią, wskazując, iż odbiera takie określenie jako komplement.- Natomiast jeżeli jakość i treść moich wpisów świadczą o rzekomej funkcji jako rzecznik prasowy, to akurat z pani ust jest mi bardzo miło to słyszeć - podkreśliła Ignatowicz-Steć.W dalszej części wypowiedzi zakwestionowała sposób, w jaki radna odwoływała się do etyki zawodowej. Przywołała przy tym wcześniejszą sytuację z 29 maja, dotyczącą - według jej relacji - sposobu, w jaki Henryka Wiśniewska potraktowała ją podczas wcześniejszego kontaktu.- Odnośnie etyki zawodowej, myślę, iż w tym temacie akurat ja i pani możemy na ten temat porozmawiać. Chodzi właśnie o ten wpis z 29 maja i o to, jak pani potraktowała akurat moją osobę, gdzie choćby się jeszcze wtedy nie znałyśmy. Myślę, iż tutaj spuścimy zasłonę milczenia - stwierdził
a.Kierownik odniosła się również do zarzutów dotyczących sytuacji przy ulicy Fabrycznej 34. Wyjaśniła, iż obiekt został oddany do użytku w kwietniu 2026 roku, a problemy z wiedzą pracowników na temat infrastruktury miały wynikać z zaległości po poprzednim kierownictwie zakł
adu.Awaria tabletów przed głosowaniem? Radny zgłosił brak dostępu do ważnego dokumentuKiedy dyskusja dotyczyła już bezpośrednio rozstrzygnięcia skargi, pojawił się kolejny problem. Radny Mariusz Grams poinformował, iż nie może otworzyć na swoim tablecie pisemnej odpowiedzi kierownik
ZWiK.Dokument został udostępniony w elektronicznym systemie obsługi rady, z którego radni korzystają podczas sesji. Mimo to część materiałów nie była w danym momencie dostępna na urządzeniach mobilnych.- Dostaliśmy w aplikacji materiały dotyczące tej skaregi, ale nie mogę się zapoznać z odpowiedzią pani kierownik ZWiK-u, bo jest niedostępna na naszych tabletach. Nie miałem możliwości zapoznać się z odpowiedzią do dnia dzisiejszego - zgłosił Mariusz
Grams.Problem wywołał dyskusję o tym, czy radni mieli możliwość zapoznania się z kompletem dokumentów przed podjęciem decyzji. W toku wyjaśnień ustalono, iż plik był wcześniej dostępny, jednak później pojawił się błąd formatu, który uniemożliwiał jego otwarcie w aplikacji na
tabletach.Emilia Ignatowicz-Steć poinformowała, iż jej pisemna odpowiedź liczy ponad sześć stron. Zaproponowała również odczytanie dokumentu podczas sesji. Jednocześnie podkreśliła, iż radni powinni podejmować decyzję zgodnie z obowiązującymi przepisami.- Głosują państwo albo zgodnie z przepisami krajowymi i unijnymi, albo przeciwko przepisom krajowym i unijnym - powiedziała kierownik ZWiK.W trakcie dyskusji wskazywano, iż najważniejsze wnioski z wyjaśnień znalazły się już w stanowisku komisji. Nie rozwiało to jednak wszystkich wątpliwości związanych z dostępem do pełnej
dokumentacji.Jeden z radnych ostatecznie nie wziął udziału w głosowaniu, wskazując na brak możliwości zapoznania się z całą treścią odpowiedzi. Sprawa techniczna stała się więc dodatkowym elementem towarzyszącym rozstrzyganiu
skargi.Skarga uznana za niezasadnąW głosowaniu uczestniczyło 11 z 12 obecnych radnych. Osiem osób opowiedziało się za uznaniem skargi za niezasadną. Jeden radny zagłosował przeciwko takiemu rozstrzygnięciu. Dwie osoby wstrzymały się od głosu, a jedna nie zagłosowała w ogóle. Na tej podstawie rada przyjęła uchwałę uznającą skargę Henryki Wiśniewskiej na kierownik ZWiK za niezasadną.Rozstrzygnięcie oznacza, iż rada podzieliła rekomendację komisji. Nie zakończyło ono jednak dyskusji dotyczącej sposobu prowadzenia publicznej debaty ani pytań o standardy komunikacji osób pełniących funkcje w miejskich instytucjach. Po zakończeniu głosowania radni zawnioskowali o opublikowanie w internecie pełnej pisemnej odpowiedzi Emilii Ignatowicz-Steć.