Recenzja Hit Mana: Kryminalny kaprys Netflixa to zaskakująco świetna komedia romantyczna

cyberfeed.pl 1 miesiąc temu


pierwszy raz zobaczyłem Zabójca, nowy film Richarda Linklatera, który można teraz oglądać w serwisie Netflix podczas porannego pokazu prasowego na Londyńskim Festiwalu Filmowym. Film zagrał naprawdę dobrze i publiczność była nim zachwycona, ale i tak byłem zszokowany, gdy jedna z późnych scen wywołała salwy śmiechu publiczności i prawdziwą przerwę w brawach w kulminacyjnym momencie. Przerwa na brawa! O 9:30 rano! Od krytyków filmowych! brytyjski krytycy filmowi! (Coś, czego możesz nie wiedzieć o Brytyjczykach: nie bijemy braw w kinach. Nigdy.)

Równie zaskakujące: treść sceny, która wywołała tę reakcję. Biorąc pod uwagę założenia filmu – profesor udaje zabójcę kontraktowego, aby pomóc policji aresztować ludzi za namawianie do morderstwa, ale gubi się w tej roli – można się domyślić, iż widzowie wiwatowali na temat krwawej rzezi w stylu Tarantino. Ale tak naprawdę ta scena była najinteligentniej pomyślanym i najcudowniej zagranym kawałkiem czystej komedii romantycznej, jaki widziałem od lat.

Zdjęcie: Matt Lankes/Netflix

Jako filmowiec Linklater biegle posługuje się konwencjami gatunkowymi, jednak często odnajduje swoją przestrzeń w szczelinach pomiędzy nimi. W tym sensie, Zabójca ma prawdziwą formę. Napisane przez Linklatera i jego gwiazdę (oraz częstego współpracownika Linklatera i Top Gun: Maverick ciężki) Glena Powella, to spokojny film, który nie zapiera dech w piersiach, balansując pomiędzy komedią, romansem, napięciem, filozoficznymi rozważaniami i cichą nutą noirycznej ciemności. Pod prostą, przyjemną fasadą film jest nieuchwytny i podatny na zmianę kształtu – trochę jak jego główny bohater.

Tą postacią jest Gary Johnson (Powell), spokojny, kujon profesor filozofii i psychologii z talentem do elektroniki. Ten talent prowadzi go na pobocze, pracując nad sprzętem nagrywającym dla policji w Nowym Orleanie i pomagając przy operacji, w której policjant o imieniu Jasper (Chodzące trupyAustin Amelio w roli sprzedajnego) udaje zabójcę, by przyłapać ludzi na nakłanianiu do morderstwa. Kiedy Jasper zostaje zawieszony, a Gary w ostatniej chwili zostaje zrzucony na spadochronie, odkrywa w sobie nowy talent do odgrywania ról. Zaczyna być fałszywym zabójcą, niczym kaczątko do wody.

Gary, będący badaczem ludzkiej natury, poświęca się badaniu swoich znamion i konstruowaniu tożsamości, która będzie odpowiednia dla wszystkich z nich. Zabójcy kontraktowi i tak są mitem, rozumuje, dlaczego więc nie oprzeć się na fikcji i nie zagrać na oczekiwaniach ukształtowanych przez dziesięciolecia filmowych zabójców? Powell świetnie się bawi, zakładając peruki i głosy, aby naśladować komiczną gamę stereotypowych zabójców. W pewnym momencie robi absolutnie niesamowite wrażenie Christiana Bale’a Amerykański psychol.

Obraz: Netflix

Do tego momentu, Zabójca jest mniej więcej prawdziwa historia. W Houston w Teksasie żył prawdziwy Gary Johnson, łagodny miłośnik kotów, który w latach 90. i 2000. dorabiał policji jako fałszywy zabójca. Na potrzeby filmu Powell i Linklater zaadaptowali m.in Artykuł w miesięczniku Teksas z 2001 roku o prawdziwym Johnsonie, który może nie przywdział tak wielu przebrań, ale z pewnością został aresztowany.

To dobra opowieść o rezonującym charakterze – skromnym każdym człowieku, który może przyjąć inną tożsamość, aby wśliznąć się do zaświatów. W procesie fabularyzacji tej historii Powell i Linklater snują ją w dwóch kierunkach: filozoficznego badania nad zmiennością „ja” oraz lekkiego thrillera romantycznego. Gary wciela się w wyluzowanego zabójcę „Rona”, by poznać Madison Masters (Adria Arjona), żonę, która pragnie śmierci swojego agresywnego męża. Jest oczarowany – ale czy chodzi o Madison, czy o Rona, super gładką, pewną siebie, nieskrępowaną wersję siebie, którą dla niej wymyślił?

Przez pierwszą połowę Zabójca przyjemnie się toczy w typowym dla Linklatera stylu: anegdotyczna historia o kudłatym psie, która wymaga dużo czasu, aby zastanowić się nad jej własnymi konsekwencjami. (Dosłownie: Gary cytuje Nietzschego i na zajęciach w college’u zastanawia się nad kwestiami tożsamości i moralności. Ponadto jego koty mają na imię Ego i Id.)

Obraz: Netflix

Stawka za film o hitmanie, w którym prawdziwi zabójcy nie istnieją, wydaje się dość niska, ale konfiguracja podwójnej tożsamości z Garym/Ronem i Madison to klasyczna hollywoodzka komedia, przypominająca film Prestona Sturgesa z lat 40. XX wieku. To wprawia film w dynamiczną drugą połowę, która jest bardziej skonstruowana, intrygująca i komercyjna niż zwykłe, niezwykle wyluzowane dzieło Linklatera. Łatwo sobie wyobrazić, iż zrobiono to w bardziej wyostrzony, szalony sposób – może coś w stylu dziwacznych, błyskawicznych komedii Jonathana Demme’a z lat 80. Coś dzikiego I Ożenił się z mafią.

To jednak nie klimat Linklatera i nie ten film. Powell i Arjona tworzą niezwykle seksowną, czarującą parę, a Powell i Linklater znajdują sprytne sposoby na wplątanie kipiącego romansu bohaterów w zacieśniającą się sieć kompromisów, niebezpieczeństw i oszustw, bez uciekania się do klisz kryminalnych, które film podrabia.

Nagrodą jest ten idealny moment w komedii romantycznej, który wzbudził aplauz tłumu sennych londyńskich krytyków. To spektakularnie pomyślana, napisana i zagrana scena, która rozgrywa się na dwóch poziomach jednocześnie: jeden to ogniste, zawzięte dialogi, drugi to błyskające oczy, szalone gesty i trzaskająca chemia między dwoma głównymi bohaterami. W tym momencie, Zabójca radośnie (i dobitnie) łączy dreszczyk emocji z dreszczykiem niebezpieczeństwa i działa harmonijnie jak dwa filmy na raz – w ten sam sposób, w jaki Gary być może staje się dwiema osobami naraz.

Zdjęcie: Brian Roedel/Netflix

To tak satysfakcjonująca scena, iż ​​z nawiązką rekompensuje pewne luki w scenariuszu w innych miejscach. Rola Arjony jest objęta ubezpieczeniem i choć Powell i Linklater są skłonni do zastanawiania się nad najważniejszymi pytaniami, pomijają niektóre moralne implikacje fabuły: dyskusyjne oświetlenie gazowe Gary’ego, winę i sprawczość Madison oraz to, czy operacja policyjna była masowym uwięzieniem w pierwsze miejsce.

Ta historia i te postacie mają ciemną stronę, na którą wyraźnie wskazuje jeden zaskakująco okrutny zwrot w fabule. Powell i Linklater kiwają głową tej ciemności, ale ostatecznie decydują się tam nie iść. Tak jak Gary może zdecydować się zamienić się w Rona, tak oni mogą zdecydować o skierowaniu tego śliskiego filmu w bardziej słoneczne miejsce. Zabójca mogło powstać wiele różnych filmów, a część euforii płynącej z filmu polega na tym, jak żartobliwie wskazuje na różne potencjalne wersje samego siebie. Ale ostatecznie ta jedna idealna scena definiuje tę komedię jako świetną komedię romantyczną z pysznym kęsem.

Zabójca jest teraz transmitowany strumieniowo w serwisie Netflix.



Source link

Idź do oryginalnego materiału