W 10 powiatach na 17 objętych alarmem nie zawyły w czwartek syreny w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej – poinformował wojewoda lubelski Krzysztof Komorski.
Podczas konferencji prasowej wojewoda poinformował, iż w czwartek około godziny 3.09 Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego otrzymało informację, aby prowadzić nasłuch, następnie trafiła ona do powiatowych centrów. Godzina 3.39 to wiadomość z RCB o realnym zagrożeniu.
Pięć minut później do WCZK wpłynął komunikat, który uruchomił cały proces dotyczący syren alarmowych.
Polecenie o włączeniu syren alarmowych dotyczyło 17 powiatów, ale ostatecznie zostały uruchomione tylko w siedmiu: w Lublinie i w powiatach: lubelskim, hrubieszowskim, zamojskim, janowskim, świdnickim i krasnostawskim.
W dziesięciu powiatach syreny nie zostały uruchomione lub proces został opóźniony. Tak było w Chełmie i Zamościu oraz w powiatach: biłgorajskim, włodawskim, puławskim, tomaszowskim, chełmskim, opolskim, łęczyńskim i kraśnickim.
Według wojewody najsłabszym punktem, który wydłuża cały proces jest czynnik ludzki.
Są tacy, którzy przed wciśnięciem tego guzika dzwonią do swojego przełożonego, żeby się upewnić. Są tacy, którzy dzwonią do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, żeby się upewnić. Nie powinno się tego robić, powinno się włączyć, dlatego mówię o czynniku ludzkim – mówił Krzysztof Komorski
I w związku z tym będą zmiany, wojewoda chce, aby syreny alarmowe były uruchamiane zdalnie z poziomu Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego.
Na dzisiaj w województwie lubelskim są 364 syreny alarmowe, ale tylko 164 mają możliwość zdalnego włączania. W najbliższej przyszłości będzie 200 dodatkowych urządzeń, przetarg na ich dostawę i montaż zmierza do końca.

3 godzin temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·