Rafał Kazimir – policjant z Przemyśla na szczycie Aconcagui.

nszzp.pl 14 godzin temu

Zdobycie Aconcagui (6962 m n.p.m.) - najwyższego szczytu obu Ameryk - to marzenie wielu alpinistów. Dla Rafała Kazimira, policjanta Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Przemyślu i członka Zarządu Terenowego NSZZ Policjantów w Przemyślu, było to zwieńczenie wieloletniej pasji, konsekwencji i wewnętrznej determinacji.

O drodze od Bieszczad po Andy, o sile charakteru, pokorze i planach na kolejne szczyty - rozmawiamy z naszym kolegą.

Skąd wzięła się Twoja pasja do gór, a szczególnie do tych najwyższych?

Zaczęło się w szkole podstawowej podczas pierwszego wyjazdu w Bieszczady. Ta przestrzeń i wolność zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Później były Tatry, nasze polskie góry.

W wieku 27 lat wyjechałem na 12 lat do Szwajcarii. A jak Szwajcaria - to Alpy. Tam ta miłość do gór rosła z roku na rok. Właśnie tam zrodził się pomysł, by spróbować zdobyć któryś ze szczytów Korony Ziemi. Wybór padł na Kilimandżaro - i w listopadzie 2012 roku udało się wejść na najwyższy szczyt Afryki.

O Aconcagui myślałem od dziesięciu lat, ale brakowało mi "zapalnika". W 2024 roku, po przeniesieniu z OPP do KMP Przemyśl, w wydziale spotkałem kolegę - zapalonego sportowca. Gdy usłyszał o moim wejściu na Kilimandżaro i planach związanych z Aconcaguą, powiedział: "To może zróbmy to razem". On finalnie nie pojechał z przyczyn prywatnych, ale stał się dla mnie impulsem do działania. Postanowiłem spróbować - i jak czas pokazał, było warto.

Jakie najważniejsze szczyty udało Ci się zdobyć?

Najważniejsze to oczywiście Rysy, Kilimandżaro, a także kilka szczytów w Alpach Szwajcarskich: Oldenhorn, Schwarzhorn, Schwalmere oraz inne alpejskie wierzchołki. No i oczywiście Aconcagua - najwyższy szczyt obu Ameryk.

Jak wyglądały przygotowania do wyprawy na Aconcaguę?

Jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne - korzystałem z siłowni na komendzie. To duże ułatwienie. Szczerze mówiąc, nie były to bardzo ambitne przygotowania, bo założyłem, że góra jest technicznie łatwa i dam radę. W trakcie wejścia okazało się jednak, że mogłem przygotować się lepiej pod względem fizycznym.

Na szczęście morale i samozaparcie miałem na bardzo wysokim poziomie. Udało mi się zrekompensować braki fizyczne siłą charakteru. Ta wyprawa pokazała mi, że nastawienie i mental są czasem ważniejsze niż siła mięśni. Gdy głowa odpuszcza - mięśnie nie dają rady. Ale gdy mięśnie słabną, a głowa jest stabilna - człowiek idzie dalej.

Sprzętowo część wyposażenia miałem z poprzednich wypraw. Dokupiłem m.in. sprzęt biwakowy, bardzo ciepłą odzież z wełny merino, odpowiednie skarpety i leki do apteczki. Lekcją okazały się buty - moje były zbyt "zimne" i musiałem na miejscu pożyczyć odpowiednie. Logistyką w większości zajmowała się agencja, z którą jechałem.

Co było najtrudniejsze podczas wyprawy?

Najbardziej obawiałem się choroby wysokościowej oraz kontroli medycznych w parku narodowym Aconcagua - pierwsza na 3200 m, druga w Base Camp na 4300 m. U mnie pojawił się problem z ciśnieniem - zamiast dwóch kontroli miałem cztery. Na szczęście mieściło się w górnej granicy normy i dostałem zgodę na dalszą wspinaczkę.

Kluczowa była też saturacja. Przed atakiem szczytowym każdy z wynikiem poniżej 75% nie był dopuszczany do wyjścia. Moja wynosiła 78%, więc mogłem ruszyć.

Najtrudniejsza była aklimatyzacja - szczególnie wejście z 4300 m na 5600 m. Dostałem wtedy solidny wycisk i dodatkowo źle dobrałem ubranie, przez co zmarzłem. Sam atak szczytowy trwał około 15 godzin - wejście i zejście. Kilka razy musiałem przełamać fizyczną słabość siłą ducha.

Jak łączysz służbę w Policji z tak wymagającą pasją?

W obu przypadkach potrzebna jest pokora. Służba i góry uczą jej każdego dnia.

Trzeba dobrze planować czas i mieć wsparcie najbliższych. Góry wymagają dyscypliny, podobnie jak Policja. Myślę, że jedno wzmacnia drugie - odporność psychiczną, konsekwencję i odpowiedzialność.

Jakie są Twoje kolejne plany?

Powoli w głowie tworzą się kolejne cele. Rozważam trzy szczyty: Mont Blanc, Elbrus oraz Piramidę Carstensza. Zobaczymy, co przyniesie czas - ale marzenia są po to, by je realizować.

Co dają Ci góry?

Góry oczyszczają głowę. Tam człowiek jest sam ze sobą i swoimi słabościami. Przekracza swoje bariery i odkrywa siebie na nowo.

To moment zatrzymania, resetu, oderwania od codzienności. W moim przypadku - jako osoby wierzącej - to także czas spotkania z Bogiem i bycia bliżej natury. To daje spokój i wewnętrzną równowagę.

Jako Zarząd Terenowy NSZZ Policjantów w Przemyślu jesteśmy dumni, że w naszych szeregach są funkcjonariusze o tak silnym charakterze i odwadze. Rafał Kazimir pokazuje, że policyjna determinacja i górska pasja mogą prowadzić na najwyższe szczyty świata.

Gratulujemy i życzymy kolejnych bezpiecznych wejść i zejść!

Biuro prasowe ZW NSZZ Policjantów w Rzeszowie.

Idź do oryginalnego materiału