Po blisko 2 miesiącach śledczym udało się ustalić tożsamość mężczyzny, którego szczątki znaleziono na obrzeżach Ciechanowa na Mazowszu. Sprawa rozpoczęła się 1 sierpnia od przypadkowego odkrycia podczas spaceru z psem. Przy ulicy Płockiej znaleziono fragment ludzkiej dłoni, a dzień później policjanci natrafili kilkaset metrów dalej na pozostałe szczątki. Śledczy ustalili kim był mężczyzna.
Fot. Warszawa w Pigułce.Spacerowicze znaleźli fragment dłoni. Następnego dnia policja odkryła szczątki
Do pierwszego odkrycia doszło wieczorem 1 sierpnia na peryferiach Ciechanowa. Osoby spacerujące z psem w rejonie ulicy Płockiej zauważyły przy ogrodzeniu jednej z posesji fragment ludzkiej dłoni znajdujący się w stanie rozkładu. Na miejsce wezwano policję. Funkcjonariusze przeprowadzili oględziny, a następnie rozpoczęli przeszukiwanie okolicznych terenów. W działaniach uczestniczyły również psy służbowe wyszkolone do odnajdywania zwłok.
Poszukiwania trwały do późnych godzin, a następnego dnia zostały wznowione. Kilkaset metrów od miejsca pierwszego znaleziska, w zakrzaczonym i rzadko uczęszczanym terenie, policjanci odkryli pozostałe szczątki mężczyzny. Znajdowały się na pograniczu Ciechanowa i Pęchcina. Zmarły miał na sobie odzież odpowiadającą chłodniejszej porze roku, co od początku sugerowało śledczym, iż ciało mogło znajdować się w tym miejscu od wielu miesięcy.
Już wtedy prokuratura wskazywała, iż znaleziony wcześniej fragment dłoni najprawdopodobniej nie został oddzielony od ciała przez człowieka. Wszystko wskazywało na działanie zwierząt, które mogły przemieścić część szczątków kilkaset metrów od miejsca, gdzie znajdowało się ciało. Na miejscu nie ujawniono śladów świadczących o mechanicznym rozczłonkowaniu zwłok.
Telefon i notatnik dały śledczym pierwszy trop
Przy zmarłym nie było dowodu osobistego ani innych dokumentów pozwalających natychmiast ustalić jego dane. Policjanci znaleźli jednak telefon komórkowy i stary notatnik. To właśnie znajdujące się w nich informacje były jednym z tropów wykorzystywanych do poszukiwania osób mogących znać mężczyznę lub być z nim spokrewnionych.
Równolegle zabezpieczono materiał DNA. Po sekcji zwłok śledczy dysponowali materiałem genetycznym, ale do potwierdzenia tożsamości potrzebny był materiał porównawczy. Jeszcze na początku sierpnia prokuratura zwracała uwagę, iż samo uzyskanie profilu DNA nie wystarczy, jeżeli nie uda się dotrzeć do potencjalnych krewnych. Policjanci analizowali również zgłoszenia osób zaginionych.
Przełom nastąpił dopiero po kilku tygodniach. 30 września prok. Bartosz Maliszewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Płocku, przekazał PAP, iż tożsamość mężczyzny została już potwierdzona. Zmarły pochodził z Ostrołęki, a z dotychczasowych ustaleń wynika, iż przed śmiercią mógł pozostawać w kryzysie bezdomności.
Nie udało się jednoznacznie ustalić przyczyny śmierci
Stan szczątków bardzo utrudnił również odpowiedź na najważniejsze pytanie dotyczące przyczyny śmierci. Sekcja zwłok nie pozwoliła na jej jednoznaczne określenie. Już w sierpniu biegły oceniał, iż mężczyzna miał około 40-60 lat, a do jego śmierci doszło wiele miesięcy przed odnalezieniem ciała. Odzież znajdująca się przy szczątkach wskazywała, iż mogło to nastąpić w okresie zimowym.
Jednocześnie oględziny i późniejsze badania nie wykazały obrażeń kości, które wskazywałyby na przemoc albo mechaniczne uszkodzenie ciała. Prok. Bartosz Maliszewski przekazał PAP, iż najbardziej prawdopodobny jest zgon naturalny i śledczy nie mają w tej chwili dowodów wskazujących, iż do śmierci przyczyniła się inna osoba.
Postępowanie zostało pierwotnie wszczęte w kierunku art. 155 Kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci. Jak wyjaśniała prokuratura, była to standardowa kwalifikacja pozwalająca przeprowadzić wszystkie niezbędne czynności i wyjaśnić okoliczności znalezienia ciała. Od początku nie było natomiast konkretnych śladów wskazujących na zabójstwo czy wypadek.
Szczątki mogły znajdować się w zaroślach od zimy
Miejsce, w którym znaleziono ciało, było mocno zakrzaczone i położone na uboczu. To może tłumaczyć, dlaczego przez wiele miesięcy nikt go nie zauważył. Dopiero przypadkowe odnalezienie fragmentu dłoni przez spacerowiczów doprowadziło policjantów do adekwatnego miejsca. Zdaniem śledczych fragment szczątków został najprawdopodobniej przeniesiony przez dzikie zwierzęta.
Jeszcze kilka dni po odkryciu prokuratura informowała, iż dokładna przyczyna zgonu może pozostać nieznana właśnie ze względu na zaawansowany stan rozkładu. Nie stwierdzono śladów wskazujących na działanie osób trzecich, natomiast czas śmierci oceniano na wiele miesięcy wcześniej. Znalezienie mężczyzny w zimowej odzieży było jednym z elementów przemawiających za tym, iż zmarł podczas wcześniejszego okresu jesienno-zimowego.
Po blisko 2 miesiącach jedna z największych niewiadomych została wyjaśniona
Od początku śledztwa najtrudniejszym zadaniem było ustalenie, kim adekwatnie był znaleziony mężczyzna. Brak dokumentów, znaczny upływ czasu od śmierci oraz stan szczątków powodowały, iż nie można było przeprowadzić zwykłego rozpoznania. Telefon, notatnik, analiza zgłoszeń osób zaginionych oraz przede wszystkim badania genetyczne ostatecznie pozwoliły jednak zakończyć ten etap postępowania.
Śledczy wiedzą już, iż zmarły pochodził z Ostrołęki. Dotychczasowe ustalenia nie wskazują, aby padł ofiarą przestępstwa, a najbardziej prawdopodobna pozostaje naturalna przyczyna śmierci. Z uwagi na stan szczątków dokładne ustalenie tego, co wydarzyło się w ostatnich chwilach życia mężczyzny, może już nie być możliwe.

59 minut temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·