W środę przed południem na jednej z posesji Osiedla Maltańskiego pojawili się komornik i policja. Przed domem Sandry Mayer zgromadzili się przeciwnicy eksmisji. Część z nich próbowała zablokować dostęp do nieruchomości. Doszło do przepychanek z funkcjonariuszami, którzy ostatecznie usunęli protestujących. Przed godz. 13 kobieta opuściła dom, w którym – jak wskazywała – mieszkała od 33 lat.
To obraz, który trudno sprowadzić wyłącznie do numeru parceli i tytułu wykonawczego. Tym bardziej iż w domu mieszkało również dziecko.
Po eksmisji spółka Komandoria poinformowała, iż przez cały czas gotowa jest pomóc Mayer. Według najnowszego oświadczenia propozycja obejmuje sfinansowanie przez 12 miesięcy najmu mieszkania wybranego przez kobietę, po uzgodnieniu warunków. W tym czasie spółka deklaruje także pomoc prawną i formalną w staraniach o lokal z mieszkaniowego zasobu Miasta Poznania.
Sama zainteresowana wcześniej przedstawiała sytuację inaczej. Informowała o propozycji opłacenia rocznego pobytu w hotelu robotniczym i wskazywała, iż takie rozwiązanie jest dla niej nie do przyjęcia. Komandoria po eksmisji doprecyzowała, iż jej oferta dotyczy mieszkania, a nie hotelu.
Pozostaje więc pytanie, czy w tej sprawie wystarczy powiedzieć: oferta została przedstawiona, wyrok jest prawomocny, a nieruchomość ma właściciela.
Spór starszy niż dzisiejsze wyroki
Historia Osiedla Maltańskiego jest znacznie dłuższa niż obecne postępowania sądowe i komornicze. Mieszkańcy odwołują się do obecności swoich rodzin na tym terenie od dziesięcioleci, wskazując choćby na okres przedwojenny. W ich narracji nie są osobami, które pewnego dnia zajęły cudzą ziemię, ale kolejnym pokoleniem ludzi, którzy budowali tam swoje domy i życie.
Z drugiej strony właściciele nieruchomości odwołują się do dokumentów, umów, kwestii dzierżawy oraz rozstrzygnięć sądowych. I właśnie tutaj znajduje się sedno problemu: spór prawny można zakończyć wyrokiem. Sporu społecznego i moralnego – niekoniecznie.
Szczególne znaczenie ma w tym przypadku fakt, iż w historii gruntów istotną rolę odgrywają instytucje kościelne. Ziemia odzyskana po okresie PRL znalazła się następnie w procesie kolejnych przekształceń i transakcji. Dziś w sporze pojawiają się kuria, spółka i inwestor, ale na końcu całego tego łańcucha pozostają ludzie mieszkający na parcelach.
To właśnie ich sytuacja sprawia, iż sprawy Maltańskiego nie da się traktować jak zwykłego konfliktu dotyczącego nieruchomości.
Prawo własności nie kończy dyskusji
Nikt nie musi oczekiwać od archidiecezji, iż zapewni każdej rodzinie dom czy mieszkanie odpowiadające jej oczekiwaniom. Nie można też ignorować praw właściciela tylko dlatego, iż po drugiej stronie znajduje się osoba od wielu lat zajmująca nieruchomość.
Jednocześnie wobec Kościoła formułowane są inne oczekiwania niż wobec typowej spółki obracającej gruntami.
Kościół nie przedstawia się przecież wyłącznie jako właściciel nieruchomości. Jego nauczanie odwołuje się do solidarności, ochrony słabszych, pomocy rodzinom i szczególnej troski o osoby znajdujące się w trudnej sytuacji.
Dlatego mieszkańcy i opinia publiczna mają prawo pytać nie tylko o to, czy eksmisja była zgodna z prawem, ale również o to, czy wykorzystano wszystkie możliwości, aby konflikt zakończyć inaczej.
Czy przedstawiciele archidiecezji osobiście rozmawiali z rodzinami? Czy szukano rozwiązania pozwalającego pogodzić prawa właściciela z wielopokoleniową historią mieszkańców? Czy pomiędzy wyrokiem sądu a przyjazdem komornika rzeczywiście nie było już przestrzeni na kompromis?
To pytania, na które samo okazanie dokumentów własności nie odpowiada.
„Drzwi do rozmów pozostają otwarte”
Po środowej eksmisji Komandoria zapewniła, iż przez cały czas chce rozmawiać.
„Drzwi do rozmów pozostają otwarte” – przekazała spółka, zapraszając Sandrę Mayer do kontaktu w dogodnym dla niej terminie.
To ważna deklaracja. Jednocześnie pojawia się pytanie, czy w konflikcie o takim ciężarze wystarczające jest pozostawienie otwartych drzwi i oczekiwanie, aż osoba właśnie eksmitowana sama przez nie wejdzie.
Być może potrzebny jest ruch w przeciwnym kierunku.
Mieszkańcy Osiedla Maltańskiego od miesięcy mówią o niepewności związanej z przyszłością swoich domów. Wskazują na kolejne postępowania i obawę przed następnymi eksmisjami. Ich sytuacja była również przedmiotem zainteresowania miejskich radnych. Konflikt jednak trwa, a każdy kolejny wyrok dotyczy już nie abstrakcyjnej dyskusji o własności, ale konkretnej rodziny.
Nowy arcybiskup dziedziczy także ten problem
Sprawa staje się jednym z tematów, z którymi mierzyć się musi kierownictwo poznańskiego Kościoła.
Nie chodzi przy tym o kwestionowanie prawomocnych orzeczeń ani o oczekiwanie, iż arcybiskup będzie zastępował sądy. Chodzi o odpowiedź na znacznie prostsze pytanie: jak instytucja odwołująca się do chrześcijańskiej nauki chce rozwiązać konflikt z ludźmi, którzy przez dziesięciolecia mieszkali na ziemi pozostającej dziś przedmiotem inwestycyjnych planów?
Można mieć prawo do nieruchomości i jednocześnie zdecydować, iż nie wykorzysta się wszystkich możliwości, jakie to prawo daje.
Można również egzekwować wyrok, a mimo to aktywnie szukać rozwiązania dla osoby, która musi opuścić swój dotychczasowy dom.
I właśnie dlatego deklaracja rocznego finansowania mieszkania nie musi być końcem sprawy. Może być początkiem rozmowy – pod warunkiem iż obie strony rzeczywiście usiądą przy jednym stole.
Po drugiej eksmisji zostaje najważniejsze pytanie
Historia Osiedla Maltańskiego ma dokumenty, wyroki, księgi wieczyste i umowy. Każda ze stron może wskazywać argumenty potwierdzające własną ocenę wydarzeń.
Ale środowa scena była znacznie prostsza: dom, mieszkająca w nim od dziesięcioleci kobieta, jej dziecko, protestujący, policjanci i komornik.
Prawo potrafi odpowiedzieć na pytanie, kto jest właścicielem gruntu i kto ma go opuścić. Nie odpowie jednak na pytanie, czy zrobiono wszystko, aby człowiek stojący po drugiej stronie wyroku nie pozostał sam.
I właśnie to pytanie – po kolejnej eksmisji na Osiedlu Maltańskim – coraz mocniej kierowane jest nie do sądu, ale do poznańskiego Kościoła.

1 godzina temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·