Powódź 2024. Po 20 miesiącach od katastrofy w śledztwie nie ma żadnego przełomu, ale...

50 minut temu

Powódź 2024. Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła śledztwo w sprawie przerwania zapory ziemnej zbiornika retencyjnego w Stroniu Śląskim już we wrześniu 2024 roku, zaraz po powodzi. Wciąż jest to jednak postępowanie w sprawie – nikt nie usłyszał zarzutów.

Ekspertyza z zakresu budownictwa i hydrologii na temat zapory oraz prowadzonych na niej prac będzie gotowa w czerwcu – mówi Mariusz Pindera, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

Dwa tygodnie temu wykonano ostatnie prace na tamie i zbiorniku. Kiedy dostaniemy ekspertyzę, zapadną decyzje, czy ktoś usłyszy zarzuty
– dodaje rzecznik prokuratury.

Przypomnijmy

W niedzielę, 15 września 2024 roku, woda przerwała tamę i w konsekwencji olbrzymia fala spustoszyła Stronie Śląskie, Lądek-Zdrój i inne miejscowości leżące nad Białą Lądecką.

Jeszcze we wrześniu 2024 roku Wody Polskie wydały oświadczenie w sprawie zniszczenia tamy w Stroniu Śląskim. Podkreślono w nim, iż prace prowadzone wcześniej na zaporze w Stroniu Śląskim nie mogły mieć wpływu na stabilność konstrukcji zapory i nie mogły przyczynić się w żaden sposób do zniszczenia obiektu.

Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego zlecił wykonanie kontroli po katastrofie w Stroniu Śląskim. Powołany zespół zrobił to bardzo szybko. Już pod koniec 2024 roku pojawił się protokół pokontrolny. Był miażdżący. Z analiz wynika, iż uszkodzenie tamy nastąpiło dokładnie w tych miejscach, w których wcześniej Wody Polskie prowadziły prace ziemne. Ustaliła to pod koniec ubiegłego roku specjalna komisja powołana przez WINB (czytaj w ramce).

Sporo emocji wzbudzała także komunikacja dotycząca przekazywania informacji o zagrożeniu związanym z przerwaniem tamy

Burmistrz Kłodzka, Michał Piszko, podkreśla, iż nie otrzymał żadnych oficjalnych informacji o przerwanej zaporze w Stroniu Śląskim. Taką informację burmistrz Piszko powinien dostać z Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego.

Nie zostaliśmy w żaden sposób o tym powiadomieni – ani SMS-owo, ani telefonicznie, czy to dzięki telefonii komórkowej, czy stacjonarnej, ani mailowo. Do tej pory zresztą nie posiadamy oficjalnej informacji – mówił w październiku 2025 roku burmistrz Kłodzka. To też należałoby skrupulatnie wyjaśnić.

Były szef wydziału zarządzania kryzysowego w kłodzkim starostwie złożył w tej właśnie sprawie zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Zarzucił pani staroście, iż nie przekazała mu informacji o telefonie od burmistrza Stronia Śląskiego w sprawie przerwania tamy zbiornika retencyjnego.

W tym śledztwie, które dołączono do głównego dotyczącego katastrofy budowlanej, też nie ma przełomu – nikt nie usłyszał zarzutów.

Miażdżące konkluzje nadzoru budowlanego

Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego zlecił wykonanie kontroli po katastrofie w Stroniu Śląskim. Powołany zespół zrobił to bardzo szybko. Już pod koniec listopada 2024 roku gotowy był protokół pokontrolny. Przerażający był punkt 3 końcowych wniosków sformułowanych przez komisję.

Wykonywana kanalizacja kablowa suchego zbiornika w Stroniu Śląskim, zaliczanego do III klasy ważności w świetle wymagań prawa wodnego, była bezzasadna, gdyż kilkudniowe wysokie stany piętrzenia nie powodowały znaczących przesiąków wody przez nieprzepuszczalne pospółki gliniaste korpusu zapory. Dlatego mierzone manualnie poziomy wody w piezometrach nie wymagały dodatkowego, automatycznego sprawdzania, a wadliwie wykonane kanalizacje kablowe spowodowały katastrofę zapory – podsumowała komisja.

Puentując: niepotrzebna inwestycja (przekopanie zapory pod kable) przyczyniła się do katastrofy i setek milionów strat. Czy ktoś zostanie za to pociągnięty do odpowiedzialności?

Idź do oryginalnego materiału