"Potrzebna jest interwencja". Przydacz reaguje na incydent w Berlinie

4 godzin temu

- W sprawie wydarzeń w Berlinie potrzebna jest interwencja natury politycznej - powiedział Marcin Przydacz, komentując zachowanie niemieckiej policji, która podjęła interwencję wobec członków Ruchu Obrony Granic. Do sytuacji, którą szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta nazwał "absolutnie niedopuszczalną", doszło we wtorek.

Polsat News
Marcin Przydacz o incydencie z Ruchem Obrony Granic w Berlinie

Do komentowanego przez Przydacza zdarzenia doszło, gdy członkowie Ruchu Obrony Granic "z transparentami, dużym drewnianym krzyżem i przy głośnych okrzykach chciały udać się pod polski Głaz Pamięci (pomnik w Berlinie upamiętniający polskie ofiary niemieckiej okupacji - red.)" - przekazała w komunikacie berlińska policja. "Taki przemarsz do miejsca pamięci został im jednak zakazany przez nasze siły policyjne" - poinformowano.

Berlin. Incydent z członkami Ruchu Obrony Granic. Interweniowała niemiecka policja

Do pomocy zaangażowano tłumacza, który zaproponował grupie zorganizowanie zgromadzenia w pobliskim Skulpturenparku albo "udanie się pojedynczo do miejsca pamięci". Mimo tej propozycji członkowie ROG "wraz z krzyżem i transparentami" udali się w kierunku pomnika. Wówczas, jak przekazano w komunikacie, "policjanci zastosowali wobec sześciu osób środki ograniczające wolność". Zgromadzone osoby stawiały opór, wskutek czego "siły interwencyjne zastosowały również środki przymusu bezpośredniego".

- Sytuacja jest absolutnie niedopuszczalna. Patrząc na te obrazki, które do nas tutaj docierają, gdzie polscy obywatele są turbowani, przepychani, w sposób absolutnie nieakceptowalny traktowani przez policję niemiecką - stwierdził Przydacz. Sprawę komentował w rozmowie z dziennikarzami podczas trwającej wizyty w Stanach Zjednoczonych.

ZOBACZ: Bąkiewicz i jego ludzie zakuci w kajdanki w Berlinie. Policja zatrzymała sześć osób

Mówiąc o "obrazkach", nawiązywał do nagrań, które udostępniano w mediach społecznościowych we wtorkowe popołudnie. Zamieszczone filmy ukazują próbę zatrzymania członków ROG, która zakończyła się szarpaniną między nimi a funkcjonariuszami policji. Niektóre osoby zostały unieruchomione i skute kajdankami. Wśród nich znalazł się lider grupy Robert Bąkiewicz.

Zdarzenie skomentował rzecznik MSZ Maciej Wewiór. "Odnośnie zajścia w Berlinie: nasz konsul na miejscu działa - ustala w tej chwili okoliczności zdarzenia i powody zatrzymania" - poinformował we wpisie zamieszczonym na platformie X. - Wiemy, iż konsulat polski już zareagował swoją obecnością tam na miejscu, ale uważamy, iż w tej sprawie potrzebna jest także interwencja natury politycznej - mówił z kolei Przydacz.

Marcin Przydacz o incydencie w Berlinie. Oczekuje "rozmowy natury politycznej"

Szef BPM zwrócił się również do szefa resortu dyplomacji Radosława Sikorskiego. - Bez względu na to, jak kto ocenia działalność tego czy innego obywatela Rzeczypospolitej, to są, panie ministrze spraw zagranicznych, obywatele Rzeczypospolitej i oni zasługują na to, aby ich wesprzeć w sytuacji, w której traktuje ich się w nieodpowiedni sposób - oświadczył.

- Zwłaszcza kiedy to robi sojusznicze państwo, zwłaszcza kiedy to robi policja sąsiedniego państwa. W związku z tym ta rozmowa natury politycznej powinna się odbyć jak najszybciej - kontynuował Przydacz. Jak mówił, "dziwi się, iż do tej pory MSZ nie zareagowało". - Dziwię się też tym różnym komentarzom, które przypominają najgorsze czasy. Komentarzom niektórych polityków związanych z koalicją rządzącą, którzy niejako cieszą się z tego, iż polscy obywatele zostali pobici czy poturbowani na terytorium Niemiec - ocenił prezydencki minister.

ZOBACZ: Zaczepiają obcokrajowców na Dworcu Centralnym. Głos MSWiA ws. formacji "Bronimy Polskiej Granicy"

W jego opinii "to jest rzecz absolutnie nie do zaakceptowania bez względu na to, jakie kto ma poglądy polityczne", a prezydent postrzega członków ROG jako "obywateli Rzeczypospolitej, którzy zasługują na ochronę i na odpowiednią reakcję państwa polskiego". - Do tego wzywamy rząd - apelował Przydacz.

Wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański również zabrał w środę głos w tej sprawie. Jego zdaniem "kto łamie prawo, ponosi konsekwencje". - Trzeba pamiętać, iż pan Bąkiewicz nie jest w Polsce. Obowiązuje go prawo niemieckie i po prostu powinien go też przestrzegać - dodał. Wskazał też, iż lider ROG "nie miał zgłoszonego przemarszu z krzyżem, był poinformowany przez stronę niemiecką, iż może zorganizować, z tego co pamiętam (...), demonstrację w miejscu, natomiast nie może przemieszczać się z krzyżem, w to miejsce (...) pomnika".

WIDEO: Głos z PiS o Ukraińcach. "Jeśli nie potrafią się zachować, trzeba pogonić"
Idź do oryginalnego materiału