Postrzelony kormoran nie przeżył

1 godzina temu

Pracownicy Ośrodka Rehabilitacji „Mysikrólik” na Pomoc Dzikim Zwierzętom interweniowali ostatnio w Buczkowicach, usiłując uratować postrzelonego kormorana. Niestety, akcja nie miała happy endu.

Ranne zwierzę przemieszczało się wzdłuż rzeki Żylicy przy ul. Miodońskiego. Sławomir Łyczko z ośrodka Mysikrólik złapał ptaka, ale niedługo postrzelony kormoran wyzionął ducha. Przyczyną śmierci były poważne obrażenia wewnętrzne i krwotok.

– Kormoran zjada ryby, to jego natura. Powoduje tym samym straty w prywatnych gospodarstwach rybackich, które tworzą w wyniku swojej działalności nieocenione środowisko wodne dla ogromnej różnorodności gatunków – komentują w Mysikróliku.

– jeżeli w wyniku grabieżczej działalności kormorana czy czapli siwej przedsiębiorca zamknie „interes” i zlikwiduje stawy, zniknie całe bogactwo środowiska wodnego. Państwo nie wypłaca przedsiębiorcy odszkodowań za zjedzone przez ptaki ryby, nie dopłaca do utrzymania stawów, a co za tym idzie – bogactwa bioróżnorodności. Aby pomóc przedsiębiorcy, zezwala na odstrzał pewnej ilości osobników. Wnioski pozostawiamy wam.

Idź do oryginalnego materiału