Listy do więzienia, śluby z celi śmierci, tłumy kobiet na procesach najgroźniejszych przestępców. To nie scenariusz filmu, ale zdarzenia, które powtarzają się w różnych krajach. W rozmowie pojawiły się konkretne nazwiska oraz próba wyjaśnienia, co sprawia, iż sprawca brutalnego czynu staje się obiektem uczuć.
REKLAMA
Zobacz wideo Szturm na sale sądowe. Fanki potrafiły osaczać morderców.
Zbrodniarz jako buntownik i symbol wolności. W oczach niektórych kobiet urasta do roli kogoś wyjątkowego
Prof. dr hab. Beata Pastwa-Wojciechowska zaznaczyła, iż za takimi relacjami stoją różne motywacje. - Kochamy ich z bardzo różnorodnych przyczyn, o ile w ogóle możemy tego słowa "kochamy" użyć - wyjaśniła i dodała, iż wchodząc w związek, szukamy w drugiej osobie cech zgodnych z własnymi wyobrażeniami. Zakochanie w sprawcy zabójstwa może wynikać z postrzegania go jako kogoś odważnego, kto sprzeciwił się zasadom i przekroczył granice. Taki mężczyzna bywa postrzegany jako osoba, która nie podporządkowała się regułom. Dla części kobiet ten obraz staje się atrakcyjny, ponieważ symbolizuje niezależność i siłę w podejmowaniu decyzji.
Szturm na sale sądowe i potrzeba fizycznej bliskości. Chciały choć przez chwilę go dotknąć
Przywołano historię mężczyzny z Anglii, który uwodził kobiety, okradał je, ubezpieczał na wysokie kwoty, a następnie je zabijał. Po jego zatrzymaniu w sądzie pojawiały się fanki z różnych środowisk. Niektóre chciały nie tylko obserwować proces, ale także dotknąć oskarżonego, by choć na moment poczuć z nim fizyczny kontakt. Ekspertka podkreśliła, iż podobne sytuacje powtarzają się w wielu sprawach. Medialny rozgłos i dramatyczne okoliczności wzmacniają emocje. Obecność na sali sądowej bywała dla nich formą okazania wsparcia.
Listy i romanse zza krat. Osadzeni otwarcie informowali, iż odbywają karę
Do skazanych od lat pisały kobiety. Korzystali oni z ogłoszeń matrymonialnych i nie ukrywali swojej sytuacji. - Czyli odpowiadali na takie ogłoszenie matrymonialne, iż dzień dobry, jestem taki i taki, siedzę w zakładzie karnym, odbywam karę, ale chciałbym z kimś się zbliżyć i związać - wyjaśniła. Część adresatek świadomie podejmowała korespondencję z osobami skazanymi za najcięższe przestępstwa.
Wspomniano także o kobiecie, która napisała list miłosny do Kajetana Poznańskiego, sprawcy zabójstwa w Warszawie w 2016 roku. Zabił młodą kobietę, prawdopodobnie jej rówieśniczkę, pozbawił ją głowy i deklarował, iż był gotowy tę kobietę zjeść. Mimo to rozpoczęła z nim korespondencję, która trwała cztery lata. Do spotkania nie doszło, prawdopodobnie ze względu na wyjątkowo agresywny charakter czynu i brak zgody na widzenie. Był to wieloletni romans listowny, oparty wyłącznie na wymianie listów, bez jakiegokolwiek kontaktu osobistego. Prof. Pastwa-Wojciechowska zwróciła uwagę, iż w takich relacjach po jednej stronie często pojawia się silne zaangażowanie emocjonalne, a po drugiej podejście instrumentalne, czyli zastanawianie się, co taki kontakt może przynieść.
Porzuciła rodzinę dla skazanego na śmierć. Iluzja wyjątkowości potrafiła kosztować bardzo dużo
Jedna z opisanych historii dotyczyła kobiety z zamożnej rodziny, żony cenionego prawnika i matki dzieci. Zakochała się w mężczyźnie skazanym na karę śmierci. Rozwiodła się i zerwała kontakt z dziećmi. Ślub odbył się na odległość. "Tak", powiedziała do słuchawki, patrząc na jego zdjęcie. Pozostała z nim do końca jego życia, rezygnując z wcześniejszej stabilizacji i dotychczasowego środowiska. Przywołano również przykład Teda Bundy’ego. Jego żona przez długi czas wierzyła, iż jest jedyną kobietą w jego życiu, podczas gdy on utrzymywał kontakt z wieloma innymi. Z czasem poczucie wyjątkowości ustąpiło miejsca rozczarowaniu.

2 godzin temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·