Półtora roku po interwencji. Psychiatra i jej konkubent staną przed sądem za znęcanie się nad ośmioma owczarkami

1 dzień temu

18 miesięcy – tyle trwało, zanim prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie, która wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami powiatu gnieźnieńskiego, ale całym krajem. Chodzi o osiem owczarków niemieckich, które w grudniu 2024 roku odebrano Jolancie M. – lekarce psychiatrii i orzeczniczce ZUS – oraz jej konkubentowi Krzysztofowi C. Zwierzęta były skrajnie wygłodzone, pokryte ranami pełnymi ropy, a ich skóra gnijąca żywcem.

„Tu są żywe zwłoki”

Interwencja Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt w Imielenku była jedną z najbardziej dramatycznych w historii tej organizacji. Gdy inspektorzy weszli do domu, zastali miejsce, które sami nazwali „obozem zagłady dla zwierząt”.

Tu są żywe zwłoki – słychać na nagraniu z interwencji.

Psy były trzymane w skrajnie nieodpowiednich warunkach. Nie miały dostępu do podstawowej opieki weterynaryjnej, były głodzone, a ich ciała pokrywały rany. W jednym z przypadków podejrzewano, iż pies był faszerowany psychotropami. Jego stan był tak ciężki, iż przez długi czas walczył o życie.

Wanna jako toaleta

Warunki, w jakich żyli zarówno zwierzęta, jak i ich opiekunowie, były dramatyczne. Jak ustalono, właściciele nie kąpali psów – ani siebie. Wanna w ich domu była wykorzystywana jako toaleta. Znajdował się w niej garnek, do którego załatwiali potrzeby fizjologiczne.

To nie tylko przykład okrutnego zaniedbania wobec zwierząt, ale również dowód na dramatyczny stan psychiczny właścicieli – komentował wówczas DIOZ.

Półtora roku oczekiwania

Mimo iż interwencja miała miejsce w grudniu 2024 roku, prokuratura skierowała akt oskarżenia dopiero w połowie 2026 roku. To długi czas, który budzi pytania o skuteczność i tempo działania wymiaru sprawiedliwości. Zwierzęta od półtora roku są pod opieką inspektorów, ale ich oprawcy dopiero teraz staną przed sądem.

Kim są oskarżeni?

Jolanta M. to lekarz psychiatrii, która orzekała w ZUS-ie o tym, czy ktoś z powodów psychiatrycznych jest niezdolny do pracy, czy zdolny. Krzysztof C. to jej konkubent. Oboje zostali oskarżeni o znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem.

Co grozi oskarżonym?

Za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności, a w przypadku działania ze szczególnym okrucieństwem – choćby do 5 lat. Dodatkowo sąd może orzec nawiązkę na rzecz funduszy ochrony środowiska.

Osiem psów – osiem historii

Odebrane owczarki przeszły długą drogę do zdrowia. Część z nich wymagała specjalistycznej opieki weterynaryjnej, rehabilitacji i ogromnych nakładów finansowych. DIOZ od początku apelował o wsparcie dla zwierząt.

Nie zostawimy tych istot w piekle, z którego je wyrwaliśmy – zapewniali inspektorzy.

Co dalej?

Akt oskarżenia został skierowany do sądu. Teraz to on zdecyduje o losie Jolanty M. i Krzysztofa C. Czy wymiar sprawiedliwości będzie równie dramatyczny jak warunki, w jakich żyły zwierzęta? Tego dowiemy się w najbliższych miesiącach.

Jedno jest pewne – ta sprawa na długo pozostanie w pamięci wszystkich, którzy mieli okazję zobaczyć, co kryje się za drzwiami domu w Imielenku. I przypomni, iż czasem najwięksi oprawcy ukrywają się tam, gdzie najmniej się ich spodziewamy.

Idź do oryginalnego materiału