Policjanci byli tam, gdzie liczyły się sekundy. Dwie historie z opolskich dróg

opowiecie.info 1 godzina temu

Jednego służba już się skończyła, drudzy byli właśnie na patrolu. W obu przypadkach liczyło się to samo: zobaczyć zagrożenie i zareagować natychmiast. Policjant z Leśnicy zatrzymał się przy rozbitym samochodzie na DK94 i pomagał ciężko rannemu kierowcy. Funkcjonariusze krapkowickiej drogówki na DK45 dostrzegli płonącego citroena i wyciągnęli z niego 62-letniego kierowcę oraz jego 87-letnią pasażerkę. Chwilę później samochód był już cały w ogniu.

To są dwie różne historie z dwóch opolskich dróg. Łączy je jednak coś więcej niż policyjny mundur. W obu przypadkach na zastanawianie się nie było czasu.

Mł. asp. Marcin Golec z Posterunku Policji w Leśnicy w piątek wracał już ze służby. Jechał DK94 od strony Izbicka w kierunku Opola. Tuż za miejscowością zobaczył samochód, który wypadł z drogi i znalazł się w rowie po jej przeciwnej stronie.

Zatrzymał się.

mł. asp. Marcin Golec

W aucie było dwóch mężczyzn. Obaj byli przytomni, ale ranni. Osoby, które wcześniej pojawiły się przy rozbitym samochodzie, starały się im pomagać i pilnowały, żeby poszkodowani nie zmieniali pozycji.

Policjant ocenił stan rannych. Pasażer miał uraz głowy. Znacznie poważniej wyglądały obrażenia kierowcy – rozległe rany prawej nogi w okolicy kolana i stawu skokowego.

Mł. asp. Marcin Golec jest policjantem dochodzeniowo-śledczym Posterunku Policji w Leśnicy. Choć był już po służbie i wracał do domu, zatrzymał się przy wypadku i przystąpił do udzielania pomocy poszkodowanym.

Golec upewnił się, iż o wypadku wie dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich, i przekazał mu aktualne informacje o sytuacji oraz stanie rannych.

Po chwili przyjechali strażacy z OSP Izbicko. Wśród nich był ratownik medyczny. Razem z policjantem zajęli się ciężej rannym kierowcą – zabezpieczyli rany i unieruchomili nogę przy użyciu szyny. Mężczyzna został następnie przeniesiony na nosze i przekazany zespołowi ratownictwa medycznego.

Według wstępnych ustaleń kierowca mógł zasłabnąć, stracić panowanie nad samochodem i zjechać do rowu.

Na DK45 jechali za samochodem, który już się palił

Dzień wcześniej, w czwartek 13 sierpnia, dramatyczna sytuacja rozegrała się na DK45 w rejonie Rogowa Opolskiego.

Policjanci krapkowickiej drogówki podczas patrolu zauważyli jadącego citroena. Z samochodu wydobywały się kłęby dymu, a po chwili pojawiły się płomienie.

Najgroźniejsze było to, iż kierowca najwyraźniej nie wiedział, co dzieje się z jego autem.

Funkcjonariusze ruszyli za citroenem. Włączyli sygnały uprzywilejowania i doprowadzili do tego, iż kierowca zjechał na pobocze. Wtedy zaczęła się walka z czasem.

W samochodzie znajdował się 62-letni kierowca i jego 87-letnia pasażerka. Policjanci pomogli obojgu natychmiast wydostać się z auta.

Tu naprawdę liczyły się sekundy. Chwilę po wyprowadzeniu 62-latka i 87-letniej kobiety ogień objął cały samochód. Citroen spłonął doszczętnie. Oboje zdążyli opuścić auto i nie odnieśli obrażeń.

Na czas akcji gaśniczej i usuwania skutków zdarzenia DK45 była nieprzejezdna.

W jednej historii policjant był już po pracy. W drugiej funkcjonariusze wykonywali zwykły drogowy patrol. Trudno natomiast mówić o „zwykłej” interwencji, kiedy trzeba opatrywać człowieka z poważnie ranną nogą albo wyciągać starszą kobietę z samochodu, który za moment stanie w całości w płomieniach.

I może właśnie te dwie historie najlepiej pokazują, co w policyjnym „pomagamy i chronimy” jest najważniejsze. Nie hasło, ale moment, w którym ktoś rzeczywiście potrzebuje pomocy – i ktoś inny po prostu zaczyna działać.

Dwie drogi, dwie interwencje:

DK94, okolice Izbicka – dwóch rannych po wypadku. Mł. asp. Marcin Golec z Leśnicy, choć był już po służbie, zatrzymał się i pomagał poszkodowanym do czasu przyjazdu ratowników.

DK45, Rogów Opolski – policjanci krapkowickiej drogówki zatrzymali płonącego citroena i ewakuowali 62-letniego kierowcę oraz 87-letnią pasażerkę. Chwilę później samochód spłonął doszczętnie.

Fot. Opolska Policja

Idź do oryginalnego materiału