Kwestia zderzenia z udziałem samochodu cywilnego i radiowozu policji na skrzyżowaniu ulic Leszno i Okopowej na warszawskiej Woli jest powiązana z akcją policji na Ursynowie, w której rozbito gang zajmujący się handlem ludźmi oraz przestępczością narkotykową.
W jej wyniku aresztowano dwie osoby, a deportowano dwanaście. Zarzuty w sprawie przedstawiono dwóm osobom – obywatelom Ukrainy w wieku 24 i 34 lat. Dziewięcioro obywateli Ukrainy – sześciu mężczyzn i trzy kobiety – zostało objętych statusem osób pokrzywdzonych oraz zakwalifikowanych jako ofiary procederu handlu ludźmi w celu wykorzystania do pracy przymusowej.
Wypadek radiowozu – szczegóły
Policja informowała, iż dzień po akcji w trakcie przejazdu z dwiema zatrzymanymi kobietami doszło do wypadku z udziałem policyjnego radiowozu. Do szpitala trafiła jedna z kobiet oraz policjant.
Jak powiedział rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba, „do tej pory w sprawie wypadku nikt nie otrzymał zarzutów”. Dodał, iż postępowanie zostało wszczęte 23 stycznia, w tej chwili jest prowadzone w fazie in rem (w sprawie – przyp .red.) i ma być koordynowane z udziałem Wydziału Wewnętrznego Komendy Głównej Policji. „Na obecnym etapie zabezpieczany jest materiał dowodowy” – przekazał.
W sobotę na profilu KSP na X zamieszczono dalsze ustalenia dotyczące zdarzenia. Wynika z nich, iż funkcjonariusze z Komisariatu Policji Warszawa Ursynów przewożący zatrzymane kobiety poruszali się radiowozem nieoznakowanym z wykorzystaniem sygnałów świetlnych i dźwiękowych pojazdu uprzywilejowanego.
„Miejscem docelowym była jednostka na warszawskiej Woli, gdzie zatrzymane – w związku z pozostającymi w toku czynnościami procesowymi w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej – miały pozostawać w Pomieszczeniu Dla Osób Zatrzymanych do czasu przeprowadzenia czynności, które pozwoliły na ustalenie ich obecnej roli procesowej” – wyjaśniono.
Według warszawskiej policji konwój realizowało trzech policjantów, a decyzja funkcjonariuszy o zastosowaniu kajdanek wobec przewożonych osób była podyktowana statusem, jaki miały one w tamtym czasie.
„Dopiero dzień później, w oparciu o analizę zgromadzonego materiału procesowego, uznano, iż daje on podstawę do określenia roli obydwu kobiet jako pokrzywdzonych i ofiar działania zorganizowanej grupy przestępczej – rozbitej przez policjantów” – czytamy.
We wpisie wspomniano, iż funkcjonariusz kierujący radiowozem, jadącym z włączonymi sygnałami pojazdu uprzywilejowanego, wjechał na skrzyżowanie w chwili, kiedy sygnalizator świetlny dla jego kierunku jazdy nadawał sygnał czerwony.
„Patrol ruchu drogowego, skierowany na miejsce wypadku, dokonał sprawdzenia stanu trzeźwości kierujących. Wszyscy byli trzeźwi (wyniki badań to 0,00 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu). Na skutek wypadku do szpitala przewieziono trzy osoby zajmujące miejsca z tyłu pojazdu – były to dwie zatrzymane kobiety i jeden z funkcjonariuszy realizujących konwój” – wskazano.
Jak podkreślono, „natychmiast po wypadku stołeczna policja wdrożyła czynności mające ustalić jego dokładne okoliczności”. „Ustalono, iż funkcjonariusz kierujący radiowozem, posiadał uprawnienia do prowadzenia pojazdów, w tym radiowozów – ma prawo jazdy kategorii B – jednak bez używania sygnałów uprzywilejowania.
Decyzją Komendanta Stołecznego Policji wdrożono natychmiast postępowanie w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej oraz karnej. Wczoraj (piątek, 30 stycznia) Komendant Rejonowy Policji Warszawa II, w związku z koniecznością wszechstronnego wyjaśnienia okoliczności zdarzenia drogowego, wydał decyzję o zawieszeniu funkcjonariusza w służbie” – podsumowano.
Zapewniono też, iż KSP w pełni współpracuje z prowadzącymi czynności w sprawie Prokuraturą Rejonową Warszawa Wola w ramach postępowania przygotowawczego, a także z Biurem Spraw Wewnętrznych Policji.
Wcześniej zastrzeżenia w sprawie wyraził adwokat jednej z poszkodowanych mec. Tymoteusz Paprocki. Jak przyznał w rozmowie z PAP, jego wątpliwości wzbudziła m.in. kwestia braku zarzutów w sprawie wypadku, które – jak wynika z doświadczenia adwokata – zwykle są stawiane w ok. 48 godzin od wypadku.
– Mam zastrzeżenia co do zbierania materiałów dowodowych w tej sprawie i na pewno w związku z tym już w poniedziałek jako pełnomocnik złożę wnioski dowodowe, ponieważ dziwne jest, iż w sprawie dotychczas nie powołano biegłych do zbadania okoliczności wypadku, zaś aktywność dotycząca ustalenia stanu zdrowia mojej klientki i innych osób uczestniczących w wypadku nastąpiła dopiero po moim mailowym zgłoszeniu się jako pełnomocnika pokrzywdzonej do sprawy, czyli 11 dni po wypadku – stwierdził.
W związku z wypadkiem drogowym, do którego doszło 16 stycznia br. w Warszawie u zbiegu ulic Okopowej i Leszno przekazujemy dodatkowe informacje dotyczące tego zdarzenia.
— Policja Warszawa (@Policja_KSP) January 31, 2026
Do wypadku doszło w trakcie przewożenia dwóch osób zatrzymanych podczas policyjnej akcji mającej miejsce… pic.twitter.com/tFJDJFnLc0

1 godzina temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·