Policja interweniowała na ul. Wiktorskiej. "Chodziło o sygnał dot. zagrożenia życia"

1 godzina temu

Komenda Rejonowa Policji Warszawa II zdementowała informacje telewizji Republika dotyczące interwencji przy ul. Wiktorskiej w Warszawie. Rzecznik Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski podkreślił, iż policja musi błyskawicznie reagować na zgłoszenia zagrożenia życia i zdrowia.

TV Republika podawała, iż policja weszła do domu redaktora naczelnego tej stacji Tomasza Sakiewicza. On sam na antenie relacjonował:

- Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, iż w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko – powiedział.

Wpłynęło zawiadomienie na komendę

Do informacji odniosła się policja. Przekazała, iż policjanci zostali powiadomieni, iż w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu.

Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol policji – dodała formacja.

Funkcjonariusze zastali w lokalu kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami. Na czas wyjaśnienia sytuacji, mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki – przekazali policjanci.

Wiadomość o zagrożeniu była nieprawdziwa

Zebrane przez funkcjonariuszy informacje i weryfikacja zastanej na miejscu sytuacji pozwalają na stwierdzenie, iż wiadomość o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych.

🚨 Informacja dotycząca interwencji przy ulicy Wiktorskiej w Warszawie

Jak informowaliśmy we wcześniejszym komunikacie, policjanci przeprowadzali dzisiaj (piątek 15 maja) interwencję przy ulicy Wiktorskiej. Punktem wyjścia był w tym przypadku przekazany Policji sygnał dotyczący… pic.twitter.com/Nqyo7GiU6a

— Policja Warszawa (@Policja_KSP) May 15, 2026

- Z naszej perspektywy jako służb nie ma znaczenia, jakiego adresu dotyczy, kto jest właścicielem tego mieszkania, kto jest osobą zgłaszającą. Jako służby musimy traktować wszystkich jednolicie i reagować na zagrożenie życia i zdrowia w sposób analogiczny, błyskawicznie, żeby nie doprowadzić do tragedii. (...) My nazywamy to algorytmem postępowania i to jest model funkcjonujący nie tylko w polskiej policji, ale na całym świecie — powiedział rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji podkom. Jacek Wiśniewski.

"Nie można zakładać, iż zgłoszenie to żart"

Jak zaznaczył, policjanci nie mogą zakładać, iż sytuacja ma charakter prowokacji, zmylenia służb, czy głupiego żartu kogoś pod wpływem alkoholu.

Na pytanie, dlaczego "policjanci nie mieli odpowiednich emblematów, nie było naszywki z nazwiskiem policjanta", odpowiedział: „Wydaje się panu, iż w przypadku kontekstu ratowania życia ludzkiego, ratowania życia dziecka, posiadanie emblematu jest rzeczą najistotniejszą?”.

Zapytany, czy ze strony funkcjonariuszy padły pytania o to, czy jest dziecko w tej toalecie i czy jest jakieś zagrożenie życia, rzecznik powiedział, iż "nagrania z zajścia są analizowane przez zespół kontrolny".

"Policjanci zareagowali w sposób profesjonalny"

Do interwencji odniósł się także minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Służby podległe MSWiA nie prowadzą działań wobec jakiegokolwiek medium. Reagują na sygnały o potencjalnym niebezpieczeństwie i zagrożeniu życia. Nie ponoszą odpowiedzialności za fałszywe zgłoszenia tak samo, jak za tych którzy chcą to wykorzystać jako oręż w politycznej walce

— Marcin Kierwiński (@MKierwinski) May 15, 2026

Podkreślił, iż służby reagują w sposób "jak najbardziej zasadny, jak najbardziej profesjonalny". Zaznaczył, iż interwencje nie dotyczyły działalności TVP Republika.

Idź do oryginalnego materiału